Udał się siatkarzom Asseco Resovii Rzeszów rewanż za finał Pucharu Polski. W meczu ligowym rzeszowianie pokonali Jastrzębski Węgiel 3:1.

W porównaniu ze spotkaniem sprzed dwóch tygodni trenerzy obu drużyn nie dokonali żadnych korekt w wyjściowych szóstkach. Jastrzębianie zagrali z Igorem Yudinem na ataku. Australijczyk spisywał się bardzo dobrze. Stąd okazji do zaprezentowania swoich umiejętności nie miał tym razem Pedro Azenha.
W pierwszym secie kibicom Jastrzębskiego Węgla zadrżały serca po akcji tuż przed drugą przerwą techniczną. Boisko powodu skręcenia stawu skokowego boisko musiał opuścić Paweł Abramow. Zastąpił go Marek Novotny. Szybko okazało się jednak, że kontuzja lidera zespołu gospodarzy nie jest na tyle groźna, by nie mógł on kontynuować gry. Abramow wrócił na parkiet przy stanie 19:20. Rosjanin potwierdził po raz kolejny, że jest prawdziwym ‚twardzielem’ i grał do końca meczu. Po jego zakończeniu wylądował na łóżku masażysty z kostką obłożoną kilkoma warstwami lodu.

Niestety Abramow nie zdołał tym razem zapewnić zwycięstwa swojej drużynie. Głównym elementem, który zaważył na końcowym wyniku była przede wszystkim zagrywka. Gracze Resovii zaryzykowali i, mimo iż hala w Boryni nie jest dla nich wygodnym obiektem, tym razem ich silne serwisy okazały się decydujące. Tylko w drugim secie jastrzębianie zdołali narzucić swój styl gry. To od razu przyniosło spodziewane efekty. Niestety tego dnia ekipę Jastrzębskiego Węgla stać było tylko na wygranie jednej partii.

Jastrzębski Węgiel Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (21:25, 25:21, 22:25, 19:25)

Jastrzębski Węgiel: Łomacz, Hardy, Czarnowski, Yudin, Abramow, Nowik, Rusek (libero) Novotny, Master,Pęcherz, Szczygieł.

Resovia: Redwitz, Wika, Kosok, Oivanen, Akhrem, Grzyb, Ignaczak (libero) Papke.