Udanie zainaugurowali rundę wiosenną piłkarze GKS Jastrzębie. W spotkaniu 22. kolejki Gieksa odniosła bezdyskusyjne zwycięstwo, odprawiając z bagażem dwóch bramek drużynę Stali Rzeszów. Było to pierwsze spotkanie jastrzębian w tym sezonie, w którym golkiper GKS zachował czyste konto.

Czteromiesięczne oczekiwanie na kolejny ligowy mecz podziałało na kibiców jak magnez. Spotkanie ze Stalą Rzeszów wzbudziło duże zainteresowanie, a trybuny Stadionu Miejskiego znowu ożyły, jak za najlepszych lat. Do poziomu trybun dopasowali się piłkarze, którzy zagrali dobre spotkanie, nie pozostawiając wątpliwości komu należały się trzy punkty. Jako pierwszy zagrożenie pod bramką Tomasza Wietechy stworzył Mateusz Milkowski. Były gracz MKS Oława zdecydował się na uderzenie z dystansu, lecz piłka minimalnie minęła światło bramki. Kilka minut później strzał Artura Łacioka poszybował obok słupka. Po około kwadransie gry z pierwszą akcją wyszli goście. Strzał z bliskiej odległości Iwanickiego instynktownie obronił Piotr Paś, powracający po długiej nieobecności między słupki jastrzębskiej bramki. W kolejnej akcji próbkę swoich możliwości dał Artur Miły, którego strzał z dystansu na rzut rożny sparował bramkarz Stali. W odpowiedzi Karol Wójcik efektowną przewrotką próbował wyprowadzić rzeszowian na prowadzenie. Jego uderzenie minęło jednak słupek. Po pół godzinie gry rozpoczął się festiwal stałych fragmentów wykonywanych przez podopiecznych Wojciecha Boreckiego. Dośrodkowania Witolda Wawrzyczka na bramki próbowali zamienić kolejno Bartosz Kopacz oraz Kamil Kostecki. Niestety bez efektu. Chwilę później dokładne podanie Mariusza Adaszka starał się wykorzystać Mateusz Milkowski, jednak piłka o kilka centymetrów minęła słupek rzeszowskiej bramki. Kolejne dośrodkowanie Mario, tym razem z rzutu rożnego, zostało w końcu skutecznie sfinalizowane. Debiutujący w GieKSie Wojciech Smarduch wykazał się największym sprytem w polu karnym i głową posłał piłkę do siatki Wietechy. Chwilę później gwizdek sędziego Małyszka oznajmił zakończenie pierwszej połowy.

Po zmianie stron do kolejnych ataków rzucili się gracze Boreckiego. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego Witold Wawrzyczek idealnie zagrał piłkę w pole karne, gdzie kolejny debiutant – Bartosz Kopacz po raz drugi zmusił do kapitulacji bramkarza Stali. Warto wspomnieć, iż bracia Kopaczowie są synami grającego niegdyś w Jastrzębiu Marka Kopacza. Przy prowadzeniu 2:0 jastrzębianie zwolnili nieco tempo akcji, dając gościom szansę na prowadzenie gry, a sami skupili się na kontratakach. Bardzo pewnie w obronie prezentował się pierwszy w historii naszego klubu Brazylijczyk. Filipe nie dał zbytnio rozwinąć skrzydeł graczom Stali, skutecznie powstrzymując próby ataków. Natomiast pod bramką Wietechy swoich okazji szukali jeszcze Łaciok, Kostecki i Adaszek. Niespełna 10 minut przed końcem spotkania zadrżały serca kibiców GieKSy, bowiem po strzale jednego z rzeszowian Piotr Paś wypuścił piłkę z rąk, ale skutecznie zaasekurował go Filipe. W końcówce meczu dobre okazje na trzecią bramkę mieli Milkowski oraz Miły, jednak strzał tego pierwszego obronił Wietecha, natomiast Miłemu zabrakło zimnej krwi, by po zbyt krótkim wybiciu piłki przez bramkarza Stali skierować ją do praktycznie pustej bramki. W doliczonym czasie gry trener Borecki wprowadził na murawę Adriana Kopacza i przez kilka minut mieliśmy na boisku braterski duet. Poprzednimi braćmi w kadrze GKS Jastrzębie byli Grzegorz i Tomasz Czułytowie. Jednak ani razu nie zagrali w tym samym spotkaniu.

Po pewnym zwycięstwie czeka nas obecnie dwutygodniowa przerwa, ponieważ nasz kolejny rywal – Hetman Zamość nie otrzymał drugoligowej licencji. Ten okres na pewno bardzo przysłuży się nowemu trenerowi, który będzie miał okazję na przedstawienie zawodnikom swojej myśli szkoleniowej. Następnym meczem GieKSy będzie spotkanie z Sokołem Aleksandrów Łódzki, które zostanie rozegrane dopiero w Wielką Sobotę, 3 kwietnia. Miejsce rozegrania meczu nie jest jeszcze ustalone, bowiem stadion Sokoła nie został dopuszczony do rozgrywek. Pierwszy mecz w roli gospodarza piłkarze Sokoła zagrali w Otwocku z miejscowym Startem.

20 marca 2010, Jastrzębie Zdrój, 18:00
GKS Jastrzębie – Stal Rzeszów 2:0 (1:0)
1:0 Wojciech Smarduch ’41
2:0 Bartosz Kopacz ’49

GKS Jastrzębie: 21. Piotr Paś – 14. Michał Chrabąszcz, 22. Wojciech Smarduch, 5. Bartosz Kopacz, 18 Filipe – 16. Artur Miły, 23. Witold Wawrzyczek, 20. Kamil Kostecki, 26. Mateusz Milkowski (90. 11. Bartosz Hajczuk) – 24. Mariusz Adaszek (89. 19. Adrian Kopacz), 6. Artur Łaciok (82. 15. Grzegorz Horubała).

Stal Rzeszów: 33. Tomasz Wietecha – 9. Tomasz Tomasiak (90. 15. Konrad Hus), 10. Piotr Duda, 19. Mateusz Rzucidło, 17 Artur Chałas – 18. Mateusz Orzechowski, 22. Serges Kiema (46. 20. Paweł Kloc), 7. Janusz Iwanicki, 5. Szymon Solecki (60. 16. Sylwester Sikorski) – 12. Karol Wójcik (66. 23. Damian Wolański), 11. Ireneusz Gryboś.

sędzia: Jacek Małyszek (Lublin)
żółte kartki: Mateusz Milkowski, Wojciech Smarduch – Karol Wójcik, Mateusz Rzucidło
widzów: 2.000 (około 150 gości)

Źródło: www.gksjastrzebie.com