Henryk Sławik i József Antall, ludzie tak niezwykli przez długie lata byli skazani na zapomnienie. Dopiero niedawno się to zmieniło. Wspaniale zachowywało się od samego początku miasto Jastrzębie-Zdrój. Tutaj Henryk Sławik jest patronem Gimnazjum nr 3, ulica nosi jego imię. Ale ci ludzie są ważni nie tylko dla Jastrzębia-Zdroju, nie tylko dla Katowic, ale też dla Polski, Węgier i Europy – mówił Grzegorz Łubczyk, były ambasador RP w Budapeszcie podczas spotkania w Ambasadzie Republiki Węgierskiej w Warszawie.

12 października zaproszeni do placówki goście, wśród których nie zabrakło władz miasta Jastrzębia-Zdroju, mieli okazję porozmawiać z profesorem Csaba G. Kissem, autorem książki zredagowanej wspólnie ze śp. Andrzejem Przewoźnikiem ‚Tam na północy – Węgierska pamięć Polskiego Września’. Odbyła się też prezentacja nowej kartki pocztowej Poczty Polskiej S.A. ‚Sprawiedliwi wśród Narodów Świata: Henryk Sławik i József Antall’.

Ta mała kartka pocztowa to ogromny krok w promocji postaci Henryka Sławika i Józsefa Antalla. Krok w kierunku tego, aby świat się o nich dowiedział, bo na to zasługują. Jastrzębie-Zdrój to pierwsze miasto, które nadało szkole imię Henryka Sławika. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak w tej szkole, w Gimnazjum nr 3, chełbiona jest jego pamięć – mówił do zgromadzonych w ambasadzie węgierskiej Grzegorz Łubczyk.

O Henryku Sławiku nigdy się nie mówiło. Nie było go w książkach ani podręcznikach do historii. Dopiero parę lat temu, dzięki byłemu ambasadorowi Polski na Węgrzech, Grzegorzowi Łubczykowi, usłyszano o tak wielkim bohaterze. Grzegorz Łubczyk, autor dwóch książek o Sławiku, ‚Polski Walennberg’ oraz ‚Wielki Zapomniany Bohater Trzech Narodów’ dał ludziom lekcję historii. Historii o mieszkańcu naszej jastrzębskiej ziemi.

Prezydent miasta Marian Janecki podkreślił, że pamięć o bohaterach: Henryku Sławiku i Józsefie Antallu ma ogromne znaczenie nie tylko w skali makro, ale też dla małych społeczności.

Jastrzębie-Zdrój jest młodym miastem, ale już zdążyło zaznaczyć swoje miejsce na kartach historii. Dla władz miasta niezwykle ważne jest to, aby integracja mieszkańców, którzy zjechali do Jastrzębia z różnych stron Polski, następowała właśnie wokół takich postaci jak Henryk Sławik – zaznaczył prezydent Marian Janecki.

Przypomnijmy. W czasie II wojny światowej w obozie przejściowym na Węgrzech Henryk Sławik zetknął się z Józsefem Antallem seniorem. Antall na zlecenie węgierskich władz miał zorganizować rządowe struktury do spraw uchodźców wojennych. Wrodzona troska o drugiego człowieka skłoniła Sławika do zabrania głosu w sprawie tamtejszych uchodźców. Antall długo nie namyślał się i zaproponował Sławikowi współpracę. W listopadzie 1939 roku Sławik zaczął organizować polską strukturę uchodźczą, choć dopiero w marcu 1940 r. Rząd RP na Wychodźstwie zatwierdził tryb i zasady powoływania przedstawicieli w krajach pobytu uchodźców. Henryk Sławik został mianowany oficjalnym delegatem na Węgry Ministerstwa Opieki Społecznej emigracyjnego Rządu RP. Od chwili objęcia przez Sławika funkcji prezesa Komitetu Obywatelskiego jednym z najtrudniejszych wyzwań stało się dla niego zapewnienie bezpieczeństwa polskim uchodźcom żydowskiego pochodzenia. Pomoc ze strony Sławika nie byłaby możliwa, gdyby nie głębokie i wzajemne zaufanie z Antallem. Wszyscy polscy Żydzi, zgłaszający się do Komitetu Obywatelskiego, mogli liczyć na dokumenty potwierdzające ich katolickie pochodzenie. Zmieniano im nazwiska według dostarczonego wykazu. Dzięki temu uratowało się od 4 do 5 tysięcy osób, którym nie pozwolono znaleźć się w getcie. Same papiery nie załatwiały jednak sprawy, toteż Sławik i współpracujący z nim Węgrzy przerzucili część Żydów, którzy chcieli walczyć, do jugosłowiańskiej partyzantki, a innych umieścili na węgierskiej prowincji.

Gdy w 1944 roku wojska niemieckie wkroczyły na Węgry, została aresztowana żona Sławika, a kilka miesięcy później również i on sam. Najprawdopodobniej został zdradzony przez innego Polaka. Małżeństwo Sławików trafiło do więzienia w Budapeszcie. Za swoją działalność Sławik został zesłany do obozu w Mauthausen. W śledztwie całą odpowiedzialność wziął na siebie, nie przyznając się do znajomości z Anttalem seniorem. Dzięki temu uratował kolejne życie. Henryka Sławika rozstrzelano w Mathausen 25 sierpnia 1944 roku. Jego ostatnimi słowami był okrzyk ‚Niech żyje Polska!’. Żona Henryka Sławika, Jadwiga przeżyła obóz. Po wojnie odnalazła córkę, którą przechowywała rodzina Antallów.

Już 22 października w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbędzie się promocja książki Grzegorza i Krystyny Łubczyk ‚Pamięć. Polscy uchodźcy na Węgrzech 1939 – 1946’. Spotkanie zaplanowano na godzinę 17.30.