Aby pamięć nie przerodziła się w nienawiść i zemstę – apelował Ryszard Czernecki, prezes jastrzębskiego koła Związku Sybiraków, podczas uroczystości zorganizowanej dla uczczenia ofiar ‚Marszu Śmierci’ oraz pamięci zasłanych na Sybir i w inne miejsca kaźni.

14 stycznia przy tablicy upamiętniającej męczeńską śmierć 15 więźniów KL Auschwitz Birkenau w czasie ewakuacji obozu od 19 do 20 stycznia 1945 roku z Oświęcimia do Wodzisławia oddano hołd poległym. To tutaj przedstawiciele władz miasta, służb mundurowych i środowisk kombatanckich, a także delegacje szkół i harcerze złożyli wiązanki kwiatów. Tego dnia odbył się też XXI Rajd Szlakiem Martyrologii Narodów.

W styczniu 1945 roku z obozu oświęcimskiego i jego podobozów ewakuowano w pieszych kolumnach do Wodzisławia kilkadziesiąt tysięcy więźniów, konwojowanych przez uzbrojonych esesmanów. Większość skierowano przez Jastrzębie-Zdrój. Pasiaki więźniarskie nie pozwalały w wystarczającym stopniu zachować ciepła ciała. Żywieniowe racje dzienne były wypadkową losu. Każdego, kto usiłował zbiec lub nie nadążał za współwięźniami z powodu wycieńczenia, karano natychmiastową śmiercią.

Pogoda była wtedy zupełnie inna. Mało kto z obecnych tutaj pamięta tamten rok, już tylko nieliczni zostali. Nocą temperatura spadała poniżej 20. stopni. Żadne słowa nie są w stanie oddać tragedii ludzi, którzy doświadczyli tego barbarzyństwa – podkreślił przedstawiciel PTTK Janusz Kleszczewski.

Wodzisław Śląski był docelowym miejscem marszu. Stąd, mimo mrozu, otwartymi wagonami kolejowymi wywieziono więźniów do obozów w głąb Rzeszy.

Cieszy mnie obecność młodzieży na dzisiejszej uroczystości, bo to znaczy, że młode pokolenie pamięta o tym, co było. Od tamtych chwil upłynęło sporo czasu, a świat w dalszym ciągu nie jest wolny od wojen. Musimy pielęgnować pamięć o wydarzeniach sprzed lat po to, żeby nie dopuścić do tego, by się powtórzyły – zaznaczył Krzysztof Baradziej, zastępca prezydenta miasta.

Za tych, którzy złożyli ofiarę ze swojego życia w walce o wolność naszej ojczyzny i narodu, modlitwę odmówił dziekan Marek Zientek.