O tym, jak radzimy sobie z pozyskiwaniem i wydawaniem pieniędzy z Unii Europejskiej rozmawiamy z Adamem Zdziebło, Wiceministrem Rozwoju Regionalnego.

‚Jastrząb’: Pieniądze, które Polska dostała z Unii Europejskiej, zostały podzielone. W latach 2004 – 2010 Jastrzębie-Zdrój pozyskało około 330 mln zł. Czy, Pana zdaniem, miasto potrafiło skorzystać z tych funduszy?

Adam Zdziebło: Pozyskiwanie to dopiero pierwszy krok. Widać, że kadra, która odpowiada za pozyskiwanie środków, jak i za prowadzenie oraz rozliczanie projektów europejskich, jest naprawdę wysoce profesjonalna. Ale na tym nie koniec. To są pieniądze na rozwój i teraz przyszedł czas na sprawdzenie czy zostały dobrze zainwestowane. Każda pozyskana zewnętrzna złotówka ma nam przynieść co najmniej drugą, a najlepiej trzecią i czwartą. Jeżeli wybudujemy drogę, ale wokół niej nie przybędzie inwestorów i nie powstaną nowe miejsca pracy lub jeżeli zbudujemy sieć kanalizacyjną, do której będziemy tylko i wyłącznie dopłacać to oznacza, że te przedsięwzięcia się nie udały, że są absolutnie nietrafione. Wkrótce przekonamy się jak to w poszczególnych miastach wygląda.

‚J’: Miasta i gminy Subregionu Zachodniego otrzymały w trybie pozakonkursowym kilkadziesiąt milionów euro dofinansowania na realizację kluczowych dla ich rozwoju projektów. Warunkiem ubiegania się o te środki było zaakceptowanie projektów przez większość samorządów lokalnych. Niejednokrotnie trzeba było dokonywać trudnych wyborów i iść na kompromis. Taki podział był właściwy czy miasta powinny bardziej powalczyć o swoje?

A.Z.: Mieszkańcy oczekują od swoich prezydentów, aby pracowali tak, żeby to ich miasta jak najlepiej się rozwijały. Oczywiście patrzymy na sąsiadów, ale wiadomo, że bliższa ciału koszula i to się nie zmieni. Naszą przewagą było to, że kiedy przystępowaliśmy do podziału środków unijnych, Związek miał już za sobą kilka lat działalności. Samorządowcy zdążyli się poznać i wiedzieli gdzie jaka inwestycja jest najbardziej potrzebna. Jak sobie przypominam, na początku wszyscy chcieli pieniądze na budowę i modernizację dróg. Później okazało się, że ważne są nie tylko drogi, ale też inwestycje w ochronę środowiska lub takie przyszłościowe, jak np. miasteczko westernowe w Żorach. Dopiero te wszystkie przedsięwzięcia tworzą pewną całość i mogą dać efekt w postaci tego, że to tutaj przyjadą ludzie, zatrzymają się, zostawią pieniądze. Tym też różnimy się od pozostałej części województwa śląskiego, że nasz program idzie najsprawniej, a to właśnie dzięki temu, że szybko potrafiliśmy się dogadać.

Więcej można przeczytać w najnowszym numerze miesięcznika ‚Jastrząb’