Anna Kędzierska, instruktor ashtanga jogi, wegetarianka, zakochana po uszy w medycynie chińskiej, refleksolog, dietetyk i uczeń kursu homeopatii klinicznej, miłośniczka powrotu do natury, zgłębiania tej wiedzy, jaką posiadły nasze babcie i prababcie postanowiła wybrać się do odległych Indii. Nam opowiada o tym, co przeżyła w tym jednym z najbardziej wyjątkowych krajów świata

Wyjazd ten był spełnieniem marzeń, jakie zrodziły się w głowie Ani, w chwili, kiedy zaczęła praktykować jogę, czyli około 6 lat temu. Nie myślała jednak, że tak szybko uda jej się ten cel osiągnąć.

Kiedyś na zajęcia do mnie przyszła Asia. Wspólna praktyka, wyjazd do Katowic na warsztaty z ashtanga jogi z Radkiem Rychlikiem, wspólne rozmowy, zaproszenie na owsiankę zrobioną na wodzie… no i propozycja wspólnego wyjazdu. Zgodziłam się. Kupiłyśmy bilety, załatwiłyśmy zajęcia jogi i czekałyśmy do wyjazdu. To tak w skrócie – opowiada Ania Kędzierska.

7 stycznia dziewczyny wylądowały w Trivandrum na lotnisku. Tu wymagana była od nich kreatywność, a także sprawne zorganizowanie taniego noclegu

Jedyne, co miałyśmy załatwione, to wykupione zajęcia z ashtanga jogi u Lino Miele. Reszta musiała się udać, bo przecież obie w wieku 30 lat realizowałyśmy marzenie swojego życia – dodaje jastrzębianka. W plecaku miały tylko odrobinę podręcznych rzeczy i obowiązkową matę do jogi. Kierowca rikszy, który wiózł je z lotniska, wskazał im prywatny dom, w którym spędziły trzy i pół tygodnia. Dwie dziewczyny, na końcu świata, a co ze strachem? – Naprzeciw naszego domu znajdowała się świątynia, więc miałyśmy poczucie, że nic nam się tam nie może stać – dodaje z uśmiechem Ania.

 Pierwszy dzień pobytu w Indiach był pierwszym dniem, kiedy wreszcie przestało padać po ponad dwóch miesiącach. Jak opowiadają dziewczyny wszędzie dookoła czuć było wilgoć, ale wysokie temperatury, jakie tam panowały, sprawiły,  że przykre zapachy szybko zniknęły. Zmiana czasu, zmiana temperatury – to wymagało od Ani i Asi dwudniowej aklimatyzacji w nowym miejscu.

Więcej informacji można przeczytać w najnowszym numerze miesięcznika ‚Jastrząb’.