Młody jastrzębski muzyk, Mateusz Idzik od kilku lat gra na instrumentach klawiszowych. Jest wiernym sympatykiem pioniera muzyki elektronicznej Jean-Michel Jarre’a, który jest dla niego wielkim muzycznym autorytetem. W rozmowie opowiada o swojej przygodzie z muzyką – nie tylko elektroniczną.

Twórczość Jean-Michel Jarre’a kojarzy się z przełomem lat 70. i 80. – w jaki więc sposób trafiłeś na ten rodzaj muzyki?
Właściwie nie wiem dlaczego lubię Jean-Michel Jarre’a. Kiedyś szukałem swojego nurtu w muzyce i właśnie taki wpadł mi w ucho i mi się spodobał. Być może dlatego, że uwielbiam możliwości, jakie dają syntezatory i różnego rodzaju instrumenty klawiszowe – zawsze ciekawiły mnie ich bogate brzmienia. Przekonałem się o tym w pełni, mogąc uczestniczyć w kilku koncertach tego artysty, bo każdemu z nich towarzyszą niesamowite muzyczne doznania. To ogromna przyjemność móc uczestniczyć w tak wielkim show.

Twój idol w wielu swoich utworach czerpie z różnych nurtów muzycznych – ty także nie jesteś fanem tylko i wyłącznie muzyki elektronicznej?
Oczywiście, lubię np. lekkie rockowe brzmienia. Bardzo lubię gitary elektryczne w takiej muzyce, jaką wykonuje zespół Toto – to także zespół, który sukcesy święcił w latach 80. W ogóle lubię dużo starej, dobrej muzyki, ale nie zamykam się na określony styl, bo także doceniam wiele nowych, ‚świeżych’ projektów. Właściwie jestem mocno wszechstronny w muzyce, której słucham.

Więcej można przeczytać w najnowszym numerze miesięcznika informacyjnego ‚Jastrząb’