Jeszcze przed tym spotkaniem było wiadomo, że nie będzie to łatwy pojedynek. Po pewnych problemach, które towarzyszyły mistrzom Polski na początku sezonu, z każdym kolejnym meczem bełchatowianie prezentowali się coraz lepiej.

Początek tego spotkania zdecydowanie należał do przyjezdnych, którzy bardzo dobrze – w przeciwieństwie do jastrzębian – weszli w ten mecz. Podopieczni Jacka Nawrockiego dosyć szybko wypracowali sobie pewne prowadzenie. Na drugą przerwą techniczną przyjezdni schodzili z pięcioma oczkami przewagi. Taki dorobek pozwolił im na spokojniejszą grę. Po stronie Skry dobrze funkcjonował blok, czego nie można powiedzieć o gospodarzach, którzy nie potrafili zatrzymać ataków rywali. Konstantin Cupkovic, który zastąpił niemal na samym początku Bartosza Kurka był niezwykle skuteczny (80% skończonych ataków). W końcówce udało się jastrzębianom zmniejszyć przewagę rywali do trzech punktów, ale tylko chwilowo. Do głosu znów doszli bełchatowianie, którzy po udanym ataku Cupkovica odnieśli zwycięstwo w pierwszym secie.

Druga odsłona wyglądała bardzo podobnie. Po stronie gospodarzy nadal widać było spore problemy w ataku, a wśród gości w tym elemencie świetnie spisywali się Michał Winiarski i Mariusz Wlazly. Niewiele pomagały też przerwy, o które prosił trener Lorenzo Bernardi. – Przed tym meczem bardzo dużo rozmawiałem z zawodnikami o problemie, jaki mamy, ale nadal nie potrafimy znaleźć skutecznego rozwiązania – komentował szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla. Ta partia, podobnie jak poprzednia, padła łupem Skry, której do szczęścia brakowało już tylko jednego, wygranego seta.

Przebudzenie w grze gospodarzy nadeszło dopiero w trzeciej partii. To był ostatni moment na to, aby jeszcze coś ugrać w tym spotkaniu. Motywację jastrzębskich siatkarzy było widać od pierwszej akcji. We znaki bełchatowianom dawał się Zbigniew Bartman. Kapitan Jastrzębskiego Węgla mógł pochwalić się w tej odsłonie 75% skutecznością w ataku. Sześć z jedenastu ataków zakończył atakujący jastrzębskiej drużyny – Michał Łasko. Kibice zgromadzeni na trybunach mogli obejrzeć zaciętą walkę o każdy punkt, z małą przewagą miejscowych. W końcówce udało się odskoczyć na dwa punkty przewagi i po kiwce Łasko jastrzębianie sięgnęli po zwycięstwo.
Wyrównana walka trwała również na początku kolejnej odsłony. Aż do drugiej przerwy technicznej punkty na zmianę wpływały na konto raz jednej, raz drugiej drużyny. Jednak po asie serwisowym Cupkovica Skra w decydującej fazie seta zaczęła uciekać gospodarzom. Przy stanie 18:20 o czas dla swojej drużyny poprosił Bernardi. Chwilowo udało się uspokoić grę jastrzębian. Jednak pościg za rywalem zakończył się niepowodzeniem. Skuteczny blok na Bartmanie dał przyjezdnym piłkę meczową, a punktowy atak Mariusza Wlazłego zakończył pojedynek pomiędzy Jastrzębskim Węglem a PGE Skrą Bełchatów.
MVP spotkania został Mariusz Wlazły.

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 1:3 (19:25; 18:25; 25:22; 22:25)
Składy:
Jastrzębski Węgiel: Margarido, Łasko, Bartman, Kubiak, Holmes, Bontje, Rusek (libero) oraz Nemer, Gawryszewski, Bozko, Thornton.
PGE Skra Bełchatów: Falasca, Pliński, Kurek, Winiarski, Wlazły, Możdżonek, Zatorski (libero) oraz Kooistra, Cupkovic, Woicki, Kłos.

Natalia Kożuch, oficer prasowy
KS Jastrzębski Węgiel S.A.