Jest jednak pewien łączący ich szczegół… Dwa razy w tygodniu, spotykają się na półtorej godziny w jednej z sal klubu „Kaktus”.  Przez ten krótki czas  stają się innymi ludźmi, bo wtedy liczy się dla nich tylko ich pasja – taniec.

Umówiliśmy się w czwartkowy wieczór, przed ich próbą. Dochodziła godzina 19.00. Przed umówionym czasem zaczęli pojawiać się taneczni bohaterowie. Panie przebrały się w czarne błyszczące sukienki, panowie w eleganckie smokingi, na głowie mieli kapelusze. W pewnym momencie pojawiła się cała nienagannie wyglądająca ósemka, niczym wyjęta prosto z programu „Taniec z gwiazdami”.

Relaksem po pracy, pasją, odskocznią od codzienności, przyjemnością, muzykoterapią, formą rozrywki, takie odpowiedzi padały najczęściej, na pytanie czym jest dla nich taniec. – Tańczymy już kilkanaście lat, można powiedzieć, że zakładaliśmy grupę tańca w „Kaktusie” – mówi pan Wiesław Chyliński, który ze swoją żoną Małgorzatą ma wśród tej ósemki najdłuższy staż taneczny. Tancerze z „Kaktusa” ćwiczą tańce standardowe i latynoamerykańskie. Ostatnio pokusili się nawet o burleskę. Ich umiejętności można zobaczyć podczas różnych imprez organizowanych przez Miejski Ośrodek Kultury. Jednak jak jednogłośnie podkreślają, swoimi umiejętnościami uświetniają różne uroczystości, w szczególności rodzinne. – Jestem nauczycielem, zdarza mi się uczyć dzieci w szkole, co później wykorzystujemy w różnych akademiach – zaznacza pani Małgorzata Chylińska. Jak dodaje pan Mariusz Ilmak: dzieci lubią taniec, także wychodzimy z tym do nich.  Uczą także własne pociechy. 

Więcej o tańczących parach można poczytać w najnowszym numerze gazety „Jastrząb”.