W pierwszym secie podopieczni Lorenzo Bernardiego grali punkt za punkt. Widać było zdenerwowanie na twarzach przyjezdnych, kłopoty z przyjęciem, asekuracją i w katastrofalny sposób psuli serwy.

Początek drugiego seta należał jednak do Bełchatowa gdzie pokazali, że potrafią grać w siatkówkę. Sił im jednak na długo nie wystarczyło, kiedy to przy stanie 6:16, bełchatowska maszyna zadusiła się. Jastrzębianie nie zdołali jednak dogonić rywala i set zakończył się wynikiem 20:25 dla Bełchatowa.

Trzeci set pokazał jastrzębską siłę. Michał Łasko wraz z kolegami kolejnymi atakami dobijali rywala. Różnica 13 punktów w secie mówi wszystko za siebie.

W czwartym, i jak się okazało ostatnim secie, obudził się Mariusz Wlazły. Jego skuteczne ataki jednak nie doprowadziły do tie-breaka. Rozpędzeni pomarańczowi wygrali seta do 23, a całe spotkanie 3:1.

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra 3:1 (26:24, 20:25, 25:12, 25:23)

GALERIA ZDJĘĆ