Franciszek Opyd pochodzi z Łącka. To mała miejscowość w powiecie nowosądeckim, o bardzo bogatej kulturze regionalnej. W Nowym Sączu, w Zasadniczej Szkole Zawodowej powstał pierwszy wiersz, siedemnastoletniego wówczas Franciszka. Polonistka na zadanie domowe zadała uczniom napisanie pracy na temat „Terror i wyzwolenie mojej wsi. Młody Franciszek napisał swoje opowiadanie wierszem. Kiedy nauczycielka poprosiła o przedstawienie pracy, wyrecytował utwór z pamięci, bo zapomniał zeszytu, w którym praca się znajdowała. Polonistka była zachwycona i do dziennika wpisała piątkę. Jednak, kiedy chciała ocenę wpisać do zeszytu, wydało się, że recytacja odbyła się z pamięci. Tego samego dnia zdolny uczeń otrzymał nie tylko najlepszą ocenę, ale i tą najgorszą za brak zeszytu. I tak to wszystko się zaczęło. W latach młodości pan Franciszek napisał jeszcze m.in. wiersz „Brzoza”. W słońcu pięknie się mieni, swym białym pnem srebrzystym, konary spuszcza do samej ziemi swym zwyczajem wiekuistym – tak brzmi pierwsza zwrotka wierszu o brzozie, który pomimo tylu lat od napisania, pan Franciszek jest go w stanie wyrecytować o każdej porze dnia i nocy. Po młodzieńczych przygodach z poezją, Franciszek Opyd, porzucił pisanie na prawie 30 lat.

Przeprowadzka na Śląsk, założenie rodziny, choroba i śmierć żony, wychowywanie syna, tym pan Franciszek pochłonięty był przez te wszystkie lata. Poezja musiała zejść na drugi plan. – Do pisania wróciłem w 2001 roku, ale tak tylko do szuflady. Do tworzenia namówił mnie znajomy, który sam tworzył, i tak trochę ścigaliśmy się w tym pisaniu – wyjaśnia pan Opyd. Większość wierszy powstaje w trakcie pracy zawodowej, czyli kierowcy samochodu ciężarowego. Absolutnie nie oznacza to, że pan Franciszek robi sobie na to dodatkowe przerwy. Kiedy tylko do głowy jastrzębskiego poety wpadnie jakaś myśl, zapisuje ją w swoim telefonie komórkowym, bo jak sam mówi, pamięć jest ulotna. I tak powstają małe dzieła. – Często w trakcie rozmowy z kimś powstają już jakieś dwa, trzy zdania, potem dodaję resztę i mam gotowy wiersz o moim rozmówcy – dodaje pan Opyd. Tematyka wierszy jest różna, u pana Franciszka jest to zawsze pierwsza myśl, bez zbędnej obróbki. – Opisuję i dobre i złe strony życia. Przez 30 lat nie pisałem, bo życiem rządzi przypadek i po prostu nie było ku temu okazji. Kiedyś chowałem się z tą poezją, wstydziłem się z tym wychodzić do ludzi, ale zdarzało się, że w rodzinie na różne uroczystości proszono mnie by coś tam napisać. A lubię ludziom sprawiać przyjemność, to pisałem – dodaje.  

Więcej na temat p. Franciszka Opyda można przeczytać w kwietniowym numerze gazety "Jastrząb".