W ostatni dzień letnich wakacji jastrzębscy pasjonaci jazdy na rowerze tradycyjnie zgrupowali się na placu obok sklepu rowerowego Tomazi Bike przy ul. Warszawskiej, by wyruszyć w ostatnią tegoroczną trasę. Zanim jednak ekipa pojechała w kierunku beskidzkich szczytów, Tomasz Czarnota, jeden z organizatorów Jastrzębskich Rajdów Rowerowych, podziękował uczestnikom za liczny udział w wyprawach, a sponsorom za wsparcie imprezy. Po wręczeniu pamiątkowych medali, peleton 53 rowerzystów ruszył w wymagającą trasę, która najpierw prowadziła przez górzyste tereny w okolicach Zebrzydowic, Kończyc Małych i Wielkich czy Hażlacha. Po bardzo wymagającym i długim podjeździe w Zamarskach rowerzyści zgrupowali się, by odpocząć i nabrać sił do dalszej jazdy. Po dotarciu do Goleszowa i sołectwa Cisownica, ekipa rozpoczęła wspinaczkę w kierunku szczytu Wielkiej Czantorii. Zanim jednak dostała się ona na mierzący 995 m n.p.m. szczyt, musiała pokonać kilka stromych podjazdów i dostać się do miejscowości Nydek leżącej już po czeskiej stronie granicy. Stamtąd na uczestników rajdu czekał najbardziej stromy odcinek do pokonania tzw. rycerską ścieżką prowadzący pod schronisko górskie pod szczytem Czantorii.

Tym samym zakończyły się tegoroczne Jastrzębskie Rajdy Rowerowe – w sumie ponad 200 uczestników przejechało podczas sześciu wypraw ponad 700 kilometrów. Organizatorzy dziękując za udział wszystkim rowerzystom, zachęcają do jazdy na rowerze, bo z pewnością pogoda będzie sprzyjać jeszcze aktywnemu wypoczynkowi w terenie. Także już niebawem rozpoczną oni planowanie kolejnej edycji rowerowych wypraw i z pewnością przygotują kolejne niespodzianki.