Spotykamy się tutaj po raz kolejny. Mija 70 lat od momentu, kiedy kolumny więźniów tutaj na tym placu spędzały dwie mroźne zimowe noce. Tylko nieliczni mogli schronić się pod dachem, reszta musiała spać pod gołym niebem. Czcimy tym samym jedno z najtragiczniejszych wydarzeń. Po tylu latach, rodzi się pytanie co my, pokolenie pokoju, możemy dla tych ofiar zrobić? Zdać by się mogło, że niewiele. Odmówić modlitwę za ich duszę, ale najważniejsza jest pamięć i przekazywanie jej kolejnym pokoleniom – powiedział Lech Wiewióra z PTTK.

Przypomnijmy: W połowie stycznia 1945 r. ruszyła zimowa ofensywa Armii Czerwonej. W jej następstwie Niemcy przystąpili do ewakuacji urzędów i instytucji. W ferworze ucieczki nie zapomnieli jednak o kwestii obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. W samym obozie zacierali ślady zbrodni, zaś więźniów postanowili ewakuować w głąb Rzeszy. W dniach 18 i 19 stycznia z obozu wyprowadzono 25 tysięcy więźniów. 20 stycznia ewakuowani dotarli do Bzia i Jastrzębia. Skrajne warunki pogodowe i okrucieństwo SS-manów przyczyniły się jednak do śmierci wielu więźniów. Tragedia ta działa się na oczach mieszkańców naszej ziemi. Wielu z nich, nie zważając na grożące kary, z karą śmierci włącznie, pospieszyło z pomocą. Dzięki bohaterstwu jastrzębian uratowano wiele istnień ludzkich.

Co roku uroczystości odbywają się przy pomniku w Parku Zdrojowym. Jest to miejsce gdzie zabito 15 więźniów.