Ambicja i charakter nie wystarczy, gdy z dnia na dzień pojawia się co raz więcej problemów kadrowych, a z takimi zmagać się musi praktycznie od początku sezonu zespół KS Jastrzębie Borynia.
 
Jastrzębianki do pierwszego spotkania rundy play-off przystąpiły tylko w dziewięcioosobowym składzie. Na kilka dni przed meczem, z powodu kontuzji kolana sezon przedwcześnie zakończyła środkowa Judyta Gawlak. Przy braku nieobecnej od początku sezonu Karoliny Michalkiewicz, a także Sylwii Andrysiak, panie z Boryni musiały radzić sobie na parkiecie tylko z jedną środkową. Rolę kontuzjowanych dziewcząt musiały więc przejąć tymczasowo Agnieszka Bodys oraz Agnieszka Mitręga.
 
Mimo tych problemów, pierwszy set przebiegał równo. Dobrze zagrywające torunianki w połowie partii uzyskały kilkupunktową przewagę, ale pod koniec seta trzy bloki oraz as dobrze dysponowanej kapitan Jastrzębia, Agnieszki Starzyk-Bonach dały nieznaczne prowadzenie gospodyniom. Nie wystarczyło to jednak do wygrania partii, bowiem w samej końcówce kilka błędów w ataku Jastrzębia spowodowało porażkę 23:25.
 
Pierwszy set praktycznie zakończył spotkanie, bo partia nr 2 to dominacja Budowlanych w każdym elemencie. W toruńskiej drużynie świetnie funkcjonowała zagrywka, co w połączeniu z wysoką skutecznością w ataku pozwoliło przyjezdnym na zdobywanie punktów w seriach. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 8:25.
 
Trzecia partia to lekka przewaga Torunia, ale z czasem widać było co raz większą różnicę po obu stronach siatki. Bezradne jastrzębianki nie były w stanie dobrze przyjmować zagrywki gości, same też nie najlepiej zagrywały. Ekipa Budowlanych wygrała ten set 25:16 i na mecz u siebie wraca z dobrą zaliczką.
 

KS Jastrzębie-Borynia nie stracił jeszcze szans na awans do najlepszej czwórki I ligi, ale przy obecnej sytuacji kadrowej zespołu zadanie to (czyli konieczność dwóch zwycięstw w Toruniu) wydaje się być trudne.

KS Jastrzębie-Borynia – Budowlani Toruń  0:3  (23:25, 8:25, 16:25)