Ciało i glina

Artysta ceramik, profesor w Katedrze Ceramiki Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W 2000 roku był artystą rezydującym Uniwersytetu w Akron (Myers School of Art) Ohio w USA.  Wyróżniony w wielu konkursach m.in. w Japonii i Niemczech. Z pochodzenia jastrzębianin. Maciej Kasperski w najnowszym numerze gazety „Jastrząb” opowiada o swojej pracy i początkach w tworzeniu ceramiki noszonej.

Wyróżniony w wielu konkursach m.in. w Japonii i Niemczech. Brał udział w ponad 100 wystawach zbiorowych i indywidualnych (m.in. w Austrii, Danii, Hiszpanii, Japonii, Łotwie, Maroku, Niemczech, Rosji, Stanach Zjednoczonych, Węgrzech, Włoszech).

Jego prace znalazły się w prestiżowych publikacjach dotyczących współczesnej ceramiki, m.in. „500 Ceramic sculptures: contemporary practice, singular works”, „Contemporary Ceramics”, „Ceramics Today”.

Organizator i kurator wystaw artystycznych. Działa na styku rzeźby i dizajnu. W swoim dorobku ma wystawy, na których prezentował instalacje jak i obiekty ceramiczne. Powstawały one cyklami, które artysta zawsze buduje wokół określonego wątku tematycznego oraz pomysłu formalnego. Łączy je wspólny mianownik rozważań nad przedmiotem i użytkowością. Ostatnie działania to pokazy „Ceramiki Noszonej”, które odbyły się w przestrzeni publicznej miasta. Prace można zobaczyć na stronie www.kasperski.art.pl.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Maciej Kapserski/Autoportret

 

Jest Pan artystą ceramikiem. Dlaczego wybrał Pan właśnie tworzenie ceramiki?

 

Nie było to takie oczywiste. Wcześniej niewiele wiedziałem o ceramice. Kojarzyła mi się, tak jak większości, jedynie z przedmiotami codziennego użytku – talerzami, zastawami czy ceramiką sanitarną itp. Chociaż od najmłodszych lat, odkąd pamiętam, lubiłem bawić się plasteliną, modeliną, czy też w piasku. Zaraz po maturze zdecydowałem się zdawać na wrocławską Akademię Sztuk Pięknych na grafikę. Miałem dużą słabość do komiksów, zaczytywałem się nimi i chciałem też takie rysować – stąd moja decyzja. Nie udało mi się dostać, ale dzięki temu miałem czas aby się zastanowić. Wiedziałem, że chcę zajmować się sztuką. Zastanawiałem się czego poszukuję w sztuce? Czego oczekuję? Uświadomiłem sobie, że głęboko wewnątrz siebie miałem potrzebę poszukiwania tego co podstawowe, pierwotne, autentyczne i zmysłowe w sztuce. A glina taką jest. Poza tym jest wieloznaczna. Ludzie od tysięcy lat wyrabiają naczynia z gliny. Są one obecne w każdym domu. Pojawiają się we wszystkich kulturach.

 

Pochodzi Pan z Jastrzębia-Zdroju, czy początki artysty w mieście górniczym są trudne?

 

W dzieciństwie przeglądałem dużo albumów o sztuce. Miałem to szczęście, że mój ojciec miał ich dużo. To one rozszerzały moją wiedzę o historii sztuki, rozróżniania epok. W zdecydowanej większości było to malarstwo, ale również rysunki. Niektóre z nich oglądałem po kilkadziesiąt razy. To one ukształtowały moją wyobraźnię. W samym Jastrzębiu nie było za dużo możliwości obcowania z kulturą czy sztuką. Nieco inny klimat można było poczuć np. w Cieszynie, dlatego często tam jeździłem. Uczęszczałem na zajęcia plastyczne w Domu Kultury „Panorama”. Tam też poznałem inne osoby, które tak jak ja uczyły się podstaw rysunku i malarstwa. Pamiętam wernisaże w Galerii Andrzeja Ressa czy wystawy grupy fotografików „Niezależni”. Zaraz po maturze wyjechałem z Jastrzębia-Zdroju do Wrocławia. Miałem wówczas 19 lat. Dopiero tam chłonąłem kulturę w każdej jej przejawie.

 

Cały wywiad z Maciejem Kasperskim można przeczytać w styczniowym numerze gazety „Jastrząb”.