Jastrzębski Węgiel za trzy punkty

W meczu 15. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel bez straty seta pokonał na wyjeździe Łuczniczkę Bydgoszcz.

Pierwszy punkt w piątkowym meczu zdobył nasz zespół, po tym jak Bartosz Filipiak pomylił się w ataku. Następnie Grzegorz Kosok dołożył skuteczny blok. Dzięki dobrej grze blokiem nasza drużyna objęła prowadzenie 6:4. Po asie Filipiaka bydgoszczanie wyrównali stan seta po 6. W kolejnym fragmencie seta nasza drużyna dobrze zaprezentowała się w kontrze (Scott Touzinsky) i na zagrywce (as Lukasa Kampy), a to skutkowało wynikiem 10:7. Później w ofensywie błysnął Salvador Hidalgo Oliva (13:8). Pomarańczowi grali pewnie, nie pozwalając przeciwnikom na rozwinięcie skrzydeł. W szeregach rywali solidnie prezentował się Sacharewicz, który był skuteczny tak w bloku, jak i ataku. Kiedy Kampa po raz drugi w secie zapunktował zagrywką, na tablicy pojawił się rezultat 20:15. Reakcją trenera Piotra Makowskiego na tę sytuację była przerwa na żądanie. Po pauzie nasz zespół kontynuował świetną grę, co pozwoliło mu wygrać premierową partię. Seta asem serwisowym zakończył kapitan Patryk Strzeżek.

Początek drugiej partii był znaczony skutecznymi atakami Damiana Borucha (3:1). Bydgoszczanie próbowali odgryzać się efektywnymi akcjami skrzydłowych, ale też nie unikali oni błędów, a to była „woda na młyn” dla naszej drużyny (8:5). Dzięki wygranej długiej wymianie („dzieło” zwieńczył Boruch), wynik na korzyść JW. brzmiał 10:7. Dwa kapitalne serwy naszego kapitana zwiększyły dystans punktowy na rzecz naszej ekipy do pięciu „oczek” (13:8). To było równoznaczne z przerwą na żądanie szkoleniowca gospodarzy. W bydgoskim zespole doszło do zmiany rozgrywającego – na placu gry zameldował się Piotr Sieńko. Podobnie jak w pierwszej partii nasz zespół grał koncertowo (17:12). Trener Makowski próbował wybijać naszą drużynę z rytmu kolejnymi przerwami na żądanie, ale – na nasze szczęście- bezskutecznie. Ozdobą seta było dogranie z drugiej linii Jakuba Popiwczaka do Olivy i pięknie wykończona akcja przez Kubańczyka (20:14). Identycznie jak w premierowej partii w końcówce drugiej części meczu z bardzo dobrej strony pokazał się Strzeżek. W ostatniej akcji drugiej partii Filipiak zaserwował w siatkę (25:18).

Początkowy fragment trzeciego seta to kilka świetnych akcji Olivy, a po drugiej stronie niezła dyspozycja Igora Yudina. Przy serwisie Sieńki bydgoszczanie wyszli na prowadzenie 9:7. Nieźle też zaczął funkcjonować wówczas ich blok (11:8). Później zespół Łuczniczki prowadził nawet 15:11, ale nie zdołał utrzymać równego tempa gry i zaczął seriami popełniać błędy (15:14). Wtedy nasza drużyna jeszcze nie poszła za ciosem i gospodarze ponownie odskoczyli punktowo (17:14). Na szczęście przeciwnicy raz jeszcze podali nam pomocną dłoń, myląc się w ataku (Filipiak). Tym razem Pomarańczowi zrobili z tego użytek i odzyskali prowadzenie (19:18). Po przerwie na żądanie trenera Łuczniczki Filipiak popełnił jeszcze jeden błąd! Takiej okazji nasz zespół nie wypuścił już z rąk i „dobił” rywala. Trzeciego seta i tym samym  cały mecz zakończył efektownym atakiem Oliva (25:20).

MVP: Jakub Popiwczak.

Łuczniczka Bydgoszcz – Jastrzębski Węgiel 0:3 (18:25, 18:25, 20:25)

Łuczniczka Bydgoszcz: Filipiak, Szczurek, Sacharewicz, Nowakowski, Rohnka, Yudin, Czunkiewicz (libero) oraz Gromadowski, Sieńko, Bobrowski, Jurkiewicz.

Jastrzębski Węgiel: Strzeżek, Kampa, Boruch, Kosok, Oliva, Touzinsky, Popiwczak (libero) oraz Bachmatiuk, De Rocco.

 

inf. Jastrzębski Węgiel / fot. arch. Piotr Kędzierski