W poszukiwaniu cudów natury

Agnieszka Krok jest zielarką i pasjonatką zdrowego stylu życia. W 2016 została nominowana do tytułu Eko Kobiety 2016. Prowadzi bloga Aga Radzi, gdzie dzieli się swoją szeroką wiedzą na temat zielarstwa i ziołolecznictwa. W Jastrzębiu-Zdroju znana jest z licznych warsztatów oraz spacerów w poszukiwaniu cudów natury w mieście. Na co dzień pracuje w sklepie zielarskim.

Zielarstwo to pasja, ale także styl życia. Jak zaczęła się ta przygoda?

Na początku to była potrzeba życia. Kiedy chorowały moje dzieci, szukałam alternatywy dla syntetycznych leków, które nie zawsze przynosiły oczekiwane rezultaty. Zobaczyłam efekty działania roślin i zaczęłam bardziej zgłębiać temat i wypróbowywać kolejne receptury. Miałam szczęście uczyć się zielarstwa od najlepszych, jestem absolwentką Instytutu Medycyny Klasztornej, a niedawno ukończyłam roczny kurs z Podstaw Medycyny Chińskiej. Chętnie dzielę się zdobytą wiedzą, bo wiem, że w ziołosferze panuje chaos informacyjny, a osoby początkujące natykają się na sprzeczne informacje i są zdezorientowane. Zainteresowanie leczniczymi właściwościami roślin przeżywa renesans i bardzo mnie to cieszy.

 1`

Prowadzi Pani warsztaty i zajęcia dla początkujących, ale dzieli się także wiedzą z innymi ekspertami. Czy mogłaby Pani zdradzić nam sekret pięknej cery i dobrego samopoczucia na lato?

Po zimie faktycznie jesteśmy w słabszej kondycji. Niedobór świeżego pełnowartościowego pożywienia w postaci warzyw i owoców, zmniejszona ekspozycja na promienie słoneczne i świeże powietrze robią swoje. Większość ludzi intuicyjnie na wiosnę spędza wolne chwile na łonie natury, uprawia kiełki, a coraz więcej osób sięga nawet po dziko rosnące rośliny jadalne jak pokrzywa czy mniszek lekarski. To jest bardzo dobry kierunek. Dzikich roślin jadalnych nikt nie modyfikuje genetycznie, nie nawozi i nie opryskuje. Kiedyś były oczywistą częścią jadłospisu i niemal całkowicie pokrywały zapotrzebowanie na witaminy i minerały na przednówku. Dzisiaj nie ma w naszym kraju głodu, ludzie są najedzeni, ale niestety niedożywieni. Wielkotowarowa produkcja żywności dostarcza kiepskiej jakości pożywienie. Wartości odżywcze takich roślin drastycznie spadły. Jak mówił Hipokrates „niech Wasze pożywienie będzie Waszym lekarstwem a lekarstwo pożywieniem” – taka jest też moja rada na dobre samopoczucie. Jeśli chodzi o urodę, to bardzo ważna jest jakość kosmetyków i środków myjących. 10 czerwca prowadziłam na Industriadzie w Gliwicach warsztaty z domowego wytwarzania mydła. Zainteresowanie przerosło oczekiwania. To świadczy o coraz większej świadomości, że nasza skóra to nie worek foliowy, ale nasz największy organ i nie jest bez znaczenia czym ją traktujemy. Coraz więcej osób samodzielnie wykonuje kosmetyki w trosce o swoją urodę. Bardzo ważna jest także jakość i ilość snu oraz optymistyczne nastawienie do życia. Wiemy też, że ruch może zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi ruchu.

 

Jakie zioła należy zbierać w czasie wakacji?

Najwięcej ziół zbieramy w maju, ale i w wakacje zielarze mają ręce pełne pracy. Przede wszystkim zbierać należy rośliny, które potrafimy oznaczyć ze 100% pewnością. Sprawdzić czy nie są pod ochroną i nigdy nie wyrywać wszystkich egzemplarzy. Bardzo cenny jest dziurawiec, owoce bzu czarnego, jarzębiny. Można zrywać jeszcze młode liście malin, jeżyn i poziomek leśnych, które warto przefermentować na aromatyczne napary. Oczywiście w lipcu kwiaty lipy, które dodatkowo podczas suszenia wspaniale aromatyzują całe mieszkanie. Bardziej zaawansowanym polecam nawłoć, wrotycz i krwawnik.

11

Czy są takie wartości natury, które każdy z nas powinien mieć w swojej domowej apteczce?

Nie będę oryginalna i polecę to, co zbierały nasze babcie i ich babcie, bo to są sprawdzone metody przez pokolenia. Wspomniane kwiaty lipy i sok z malin oraz sok z czarnego bzu na przeziębienia. Sok z aroni powinien mieć w swojej piwniczce każdy wysokociśnieniowiec. Suszone jagody borówki czernicy przydadzą się przy biegunkach. Cierpiący na nawracające zapalenia dróg moczowych niech zbierają żurawinę, nawłoć i liście brzozy. Polecam przeszukać domowe biblioteczki, bo w wielu domach znajdują się książki o tematyce zielarskiej i tam można znaleźć sporo inspiracji.

 

Czy Jastrzębie-Zdrój kryje w sobie jakieś zdrowotne tajemnice poza solanką?

O tak! Moim ulubieńcem jest miłorząb dwuklapkowy. Jest to gatunek reliktowy. Wiek tego gatunku podaje się na ponad 200 milionów lat. Jako jedyny przetrwał wybuch w Hiroszimie i rośnie tam do dzisiaj całkowicie zregenerowany. W naszym parku mamy szczęście obserwować rzadki egzemplarz żeński owocujący. Pierwsze owoce u tego gatunku pojawiają się po 30 a nawet 50 latach. Niedaleko biblioteki możemy podziwiać kasztan jadalny, a blisko fontanny pigwowiec berberysy. Znawcy tematu odnajdą młode oczary. Majestatyczne dęby i kasztanowce rozpozna każdy. To też źródła surowców zielarskich. Polecam przed skoszeniem trawnika i wyplewieniem ogródka postarać się rozpoznać rośliny tam rosnące. Zdziwicie się, ile ziół jest na wyciągnięcie ręki.

7

fot. Agata Krypczyk