Jak zostać Najlepszym Nauczycielem?

Marta Florkiewicz-Borkowska to Najlepszy Nauczyciel 2017 roku według jury konkursu, zorganizowanego przez czasopismo „Głos Nauczycielski”.Jastrzębianka, która na co dzień uczy w Szkole Podstawowej im. Karola Miarki w Pielgrzymowicach języka niemieckiego i zajęć technicznych w klasach gimnazjalnych, opowiada o początkach pracy, wyzwaniach nauczyciela oraz udziela porad przyszłym pedagogom.

Okazuje się, że Najlepszy Nauczyciel 2017 roku został nim przez… przypadek.
Marta Florkiewicz-Borkowska: W momencie pojawienia się na świecie mojego syna, zmieniły się też moje priorytety i zrezygnowałam z pracy w firmach prywatnych. Szukając nowej przestrzeni zawodowej dla siebie, trafiła się okazja pracy na zastępstwo w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Pawłowicach, w charakterze nauczyciela języka niemieckiego. Kontakt z młodymi ludźmi stał się dla mnie na tyle ważny, że rok później przyjęłam kolejną propozycję zastępstwa w Publicznym Gimnazjum nr 3 w Pielgrzymowicach. I tak w sumie ponad 7 lat. Obecnie pracuję w Szkole Podstawowej w Pielgrzymowicach.

Z pewnością przez te 7 lat pojawiały się różne wyzwania. Co ocenia Pani jako najtrudniejsze zadanie dla nauczyciela?
M.F-B: Największym wyzwaniem w pracy nauczyciela, moim zdaniem, jest chyba stawianie czoła własnym wewnętrznym blokadom i lękom przed zmianą i wyjściem z własnej strefy komfortu. Myślę, że wyzwaniem są też czasy, w jakich żyjemy. Stawiają przed nami wyzwania bycia na czasie, orientowania się w nowych tematach, w świecie nowych mediów, cyfryzacji, stawiania czoła sytuacjom wcześniej nieznanym. Ciągłe zmiany narzucające odnajdywanie się w nowych sytuacjach też są ogromnym wyzwaniem. Niestety to nie wzmacnia nauczyciela, wręcz przeciwnie, często zniechęca i wypala.

Na szczęście Pani nie zniechęciło. Z pewnością przyczyniły się do tego te dobre momenty, do których można zaliczyć:
M. F-B.: Najlepsze momenty w pracy to te, gdy udaje mi się coś wspólnie wypracować z uczniami, gdy powstaje projekt, wspólna aktywność, gdy razem kreujemy rzeczywistość i robimy coś dla innych. To są momenty, którym towarzyszą emocje, wspólne doświadczenie. Czasem bardzo pozytywne, a czasem mniej, ale przeżywamy i doświadczamy tego wspólnie. Do takich momentów zaliczam też sukcesy moich uczniów, nie tylko związane z nauczanym przeze mnie przedmiotem, ale także te inne. Również te momenty gdy to ja uczę się od nich, nie niemieckiego, ale na przykład Snapchata, którego do tej pory nie ogarniam albo jak się remiksuje utwory – też ciągle muszą mi powtarzać, bo ciągle zapominam. No i gdy zechcą podzielić się ze mną ważną dla nich sprawą. Bardzo cenię te momenty. Są dla mnie ważne.

A czy tytuł Najlepszego Nauczyciela 2017 roku też jest ważny?
M.F-B.: To tylko i aż Tytuł. Wspaniałych nauczycieli jest mnóstwo. Nie wszyscy mają odwagę i ochotę startować w konkursach. Ale do tego konkursu zachęcam – bo to jest konkurs inny niż wszystkie. Nie żałuję, się dałam namówić. Nie dlatego, że wygrałam, ale dlatego, że pisząc opinię o sobie dla Komisji, mogłam podsumować moje edukacyjne życie i opisać swój stosunek do mojego zawodu, do bycia nauczycielem, do uczniów. Mogłam otrzymać opinie i rekomendacje od uczniów, absolwentów, nauczycieli, rodziców, osób z którymi współpracowałam i uzyskać od nich potwierdzenie, że to co robię jest dla nich też ważne. Ich słowa to moja największa wygrana. Będę im wdzięczna zawsze i to będzie moje pudełeczko natychmiastowego pocieszenia w chwilach zwątpienia lub złego samopoczucia. Czuję się bardzo wzmocniona pozytywnymi reakcjami ludzi wokół mnie – to bardzo budujące. Nie spodziewałam się takiej fali pozytywnej energii skierowanej w moją stroną. Bardzo wszystkim dziękuję.

Czy istnieje jakaś uniwersalna rada, wskazówka dla tych, którzy w przyszłości również chcieli by podjąć takie wyzwanie? Jaką ma Pani radę dla przyszłych nauczycieli?

M.F-B: Aby szli za głosem serca. Ważne jest, aby byli autentyczni, szczerzy i otwarci. Żeby pamiętali, że w uczniach trzeba widzieć człowieka, budowali relacje i starali się dostrzegać pozytywy w każdej sytuacji. Aby nie bali się iść pod prąd, nie bali się zmian, bo „zmiana jest głównym procesem życiowym”. Żeby również nie bali się uczyć od uczniów. I powolutku, krok za krokiem, osiągali swoje cele i spełniali marzenia. Aby realizowali swoje pasje i nie bali się o nich mówić i wplatać w życie zawodowe.
foto: Natalia Dziadek