„Ja wierzę, że on był boskim posłańcem. To Niemcy sprawili, że zostałam sama na tym świecie. Jeśli więc dziś żyję i mieszkam w Izraelu i mam tak dużą, własną rodzinę, dzieci, wnuków i prawnuków, w sumie ponad 30 osób, to dlatego, że Sławik mnie uratował”
– mówiła Cipora Lewawi z d. Cyla Ehrenkranz – jedna z uratowanych przez Henryka Sławika dziewczynek.
Dzięki założonemu przez niego z Józsefem Antallem sierocińcowi dla dzieci żydowskich w Vácu nad Dunajem, na podstawie sfałszowanych dokumentów uratowało się około 5 tysięcy polskich Żydów.
Przed kościołem w Szerokiej stanął właśnie pomnik Sławika – to granitowa ławeczka, na której posadzono niemal 1,5-metrową postać odlaną z brązu. Teraz każdy może przysiąść koło bohatera z Szerokiej, zrobić sobie z nim zdjęcie, a także – co ważne – przeczytać o jego historii.
– Ogromnie zależało nam na upamiętnieniu Henryka Sławika. To niesamowita postać, prawdziwy bohater, na skalę międzynarodową. Dzięki niemu udało się uratować mnóstwo ludzi. Sam zapłacił za to najwyższą cenę – został zamordowany przez gestapo. Nawet na torturach nie wydał swoich współpracowników. To niezmiernie wzruszające, że możemy dziś oglądać w Jastrzębiu-Zdroju, jego rodzinnej miejscowości, ten pomnik
– powiedziała prezydent Anna Hetman.
Postać Sławika wykonana została w skali 1:1. Za koncepcję całego pomnika odpowiedzialne było Biuro Projektowe A1. Samą rzeźbę zaprojektowało Studio Rzeźby Jagenemeer, które prowadzą absolwenci toruńskiego ASP: Aneta i Maciej Jagodziński-Jagenmeer.
– Najpoważniejszym wyzwaniem było to, w jaki sposób przedstawić tak ciekawą postać. Uznaliśmy, że jeśli wyrzeźbimy po prostu pana w garniturze, to nie będzie się on wyróżniał spośród wielu tego typu pomników. A nam chodziło o ujęcie jakiegoś rysu, który mógłby naprowadzić odbiorcę na ślad tego, w jaki sposób działał Henryk Sławik
– opowiada Maciej Jagodziński-Jagenmeer.
– Koncepcja ławeczki była w pewien sposób nam zadana. My natomiast zdecydowaliśmy się na ukazanie Sławika w lekko dynamicznym ruchu, jakby w chwili zastanowienia. W ręku trzyma dokumenty które pozwalały ratować ludzkie życie. Chcieliśmy uchwycić go w pewnym błysku, w jednym momencie, kiedy zastanawia się nad jakąś konkretną sprawą, nad tym, jak ocalić kolejną osobę. Mam nadzieję, że się udało
– tłumaczy jeden z wykonawców rzeźby.
Pomnik Sławika można w Szerokiej zobaczyć już dziś. Jest tak usytuowany, że bohater spogląda w kierunku domu, w którym się wychowywał. Zanim jednak tak się stało, powstały specjalne formy odlewnicze.
– Pod względem technologicznym to proces wieloetapowy. Najpierw jest, oczywiście, projekt. Przygotowujemy takie poglądowe projekty w skali 1:5. W momencie, gdy mamy już ustaloną koncepcję, przystępujemy do skali 1:1. Wtedy zaczyna się typowa praca rzeźbiarska – przygotowanie konstrukcji, narzucenie gliny, formowanie jej. Po akceptacji zamawiającego, wykonujemy silikonową formę. Później przygotowuje się negatyw gipsowy. Cały proces ponawiamy w odlewni, gdzie tworzymy kolejną formę, do której wlewa się woski. Całość formuje się w masach szamotowych. Wypalamy je w piecach tak, by wosk się wytopił. Dopiero w te przestrzenie można wlać roztopiony brąz
– relacjonuje Maciej Jagodziński-Jagenmeer.
Oficjalne odsłonięcie pomnika zaplanowane zostało na lipiec – w rocznicę urodzin Henryka Sławika.
