Pewne jest to, że Jastrzębie jest miastem mistrzów za sprawą naszych sportowców: siatkarzy, hokeistów, pływaków, judoków i można by tu wymieniać jeszcze wiele... Ale czy staniemy się miejscem gdzie artyści będą mogli również rozwijać skrzydła? A może już tak jest?
Wywiad z Elizą Kołodziej być może pozwoli nam znaleźć odpowiedź na to pytanie. Eliza jest uzdolniona w wielu dziedzinach, a mimo młodego wieku, ma już na swoim koncie pierwsze osiągnięcia. Jej prace: Stacja Warszawa Powiśle”, 2024; „Stacja Warszawa Ochota”, 2024; „Ławka ”, 2024; są już zauważane i prezentowane na wystawach.
Eliza Kołodziej to malarka, tkaczka, pochodzi z Lublina, studiuje na kierunku Malarstwo na Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie w pracowni prof. Wojciecha Zubali oraz dr hab. Marcina Chomickiego, ale swoje miejsce odnalazła w Jastrzębiu-Zdroju. Rekonstruuje proces pracy tkackiej i wykorzystuje jej elementy do tworzenia wypowiedzi artystycznej.
W jaki sposób to wszystko się zaczęło?
Moje pierwsze wspomnienia z dzieciństwa to rysowanie na takim zwykłym szarym papierze, po prostu zapełniałam ich stosy, robiłam wycinanki papierowe. Gdy kończyłam podstawówkę miałam zbyt mało zajęć plastycznych, dlatego szukałam i próbowałam fotografii, szycia, różnych rzeczy. A na końcu tak wyszło, że poszłam do liceum plastycznego.
Skąd zainteresowanie malarstwem i rękodziełem, krajkami? Może się mylę, ale rękodzielnictwo to obecnie mało popularny „kierunek”.
W Lublinie uczyłam się w liceum plastycznym. Mój tato bardzo popierał mój pomysł, w ogóle nie negował tego, że mam potrzebę artystycznego tworzenia. W liceum poznałam tkaninę, tradycyjne tkactwo i byłam przez dwa lata na kierunku tkaniny artystycznej, gdzie się nauczyłam robić kilimy, gobeliny, głównie techniczne kwestie. I podczas jednych
z zajęć poznałam technikę tkania krajek. w późniejszych latach jakoś do tego wróciłam i zaczęłam się uczyć, głównie z internetu, już zaawansowanych technik.
Czyli to było to?
Tak, tkanie krajek jest ok (śmiech). Pisanie w tej krajce, tkanie liter, ale również bardzo skomplikowane wzory: rysunki np. liście, kwiaty. Wykorzystuję krajki w taki bardziej artystyczny sposób, żeby coś nimi powiedzieć.
O czym mówią te krajki?
To jest właśnie taki projekt, który na studiach wymyśliłam, w których różne napisy tkam na krajkach. Te kilka krajek tworzy się w całą narrację na temat tego, że tak naprawdę rzemiosło artystyczne już nie jest praktykowane, bo nie jest po prostu szybkie, tanie i wygodne.
Mieszkasz teraz w Jastrzębiu-Zdroju na stałe, a wspomniałaś, że pochodzisz z Lublina, jak to się stało, że tu się znalazłaś?
Przyjechałam do Jastrzębia z partnerem, teraz się urządzamy. Bardzo mi się tu podoba. Jest tu wielokondygnacyjne budownictwo, które jest często dla mnie inspirujące, a jednocześnie jest dużo zieleni i Park Zdrojowy. Jestem zaskoczona jak wiele tu się dzieje, niedawno byłam na Festiwalu Artystów Ulicy. Ostatnio mieszkałam w Warszawie, ale jest tam dla mnie „za głośno”, tutaj jest spokojniej, taniej i łatwiej się przemieszczać.
Artystka w swoich pracach malarskich jak i tkackich skupia się na przestrzeni miejskiej, jej zakamarkach i czułych punktach. Rekonstruuje proces pracy tkackiej i wykorzystuje jej elementy do tworzenia wypowiedzi artystycznej. Jedna z ostatnich prac Elizy Kołodziej „Torba na serce”, będzie ona prezentowana podczas konkursu XII Międzynarodowe Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej „Z krosna do Krosna”.
Torba skrywa w sobie skrawek historii. Jest nim kawałek gruzu pochodzący z wyburzanych w Warszawie historycznych Państwowych Zakładów Inżynierii Ursus, gdzie w 1944r. mieścił się hitlerowski obóz przejściowy dla ludności Warszawy wysiedlonej po upadku Powstania Warszawskiego
–opisuje autorka.
Z pewnością o Elizie Kołodziej nieraz jeszcze usłyszymy, a być może już niebawem zobaczymy jej wystawę w Jastrzębiu-Zdroju.
