Mecz rozegrany w sobotę, przy ul. Bukowej w Katowicach, budził ogromne emocje jeszcze na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Prestiżowe derby przyciągnęły tłum kibiców, w tym bardzo liczną ekipę z Jastrzębia-Zdroju. Poprzednio o punkty z GKS Katowice piłkarze GKS Jastrzębie grali 10 lat wcześniej.
Pierwsza połowa meczu to koncertowa gra podopiecznych Jarosława Skrobacza. W 21. minucie Krzysztof Gancarczyk wykorzystał podanie Kamila Adamka i umieścił piłkę w bramce. Dokładność i precyzja rozgrywania akcji stała na bardzo wysokim poziomie, a mecz powinien był „zakończyć się” już po pierwszych 45 minutach, jednak w kilku niemal stuprocentowych sytuacjach zabrakło postawienia „kropki nad i”.
Na drugą odsłonę gospodarze wyszli na murawę z mocnym postanowieniem poprawy. Gra toczyła się głównie w obrębie szesnastki GKS-u Jastrzębie, jednak katowiczanie nie byli w stanie pokonać Grzegorza Drazika. Najbliżej tej sztuki był Daniel Rumin, który w dość niecodzienny sposób, tyłem głowy posłał futbolówkę w poprzeczkę. Z kolei jastrzębianie co rusz przypominali, że są wciąż bardzo groźni i próbowali wykorzystać każdy błąd w rozgrywaniu piłki przez gospodarzy.
Ostatecznie, ku uciesze kibiców z Jastrzębia-Zdroju, ostatni gwizdek arbitra rozbrzmiał, kiedy tablica wciąż wskazywała wynik 0:1. Zdobyte 3 punkty i ogromny ścisk w tabeli spowodowały, że GKS Jastrzębie awansował na 10 miejsce Fortuna I Ligi.
