Tuż przed pierwszą syreną wczorajszego meczu dotarła wiadomość, że na tafli zabraknie bramkarza Antona Svenssona. Szweda zastąpił Mateusz Studziński, który zdążył już nie jeden raz “napsuć krwi” jastrzębskim hokeistom, a jego postawa w pojedynkach z JKH GKS zaowocowała kiedyś powołaniem do reprezentacji Polski. I rzeczywiście -teoretycznie rezerwowy golkiper nie odstawał poziomem od Svenssona, ale tym razem jastrzębianie wyraźnie odrobili zadanie ze skuteczności w ofensywie.
Nie trzeba jednak dodawać, że gol strzelony już w 56. sekundzie w pewnym sensie “ustawił” rywalizację. Wówczas to po kapitalnym zagraniu spod bandy Martina Kasperlika na czystej pozycji znalazł się Samuel Petras, który huknął ''z pierwszej'' przy krótkim słupku.
W drugiej tercji byliśmy świadkami kluczowej dla losów spotkania kanonady. W 30. minucie Energa doprowadziła do remisu, gdy lukę w naszej defensywie uderzeniem z pół-dystansu znalazł Adrian Jaworski. Niepotrzebna nerwowość w naszych szeregach zaowocowała karą za ''sześciu na lodzie'', co w 34. minucie po dograniu z lewego skrzydła wykorzystał sprytnym i mierzonym przekierowaniem Erik Embrich. Chwilę potem na ławkę kar powędrował Jaworski i wówczas torunianie... mieli krążek meczowy - o mały włos ''wielbłąd'' Heikkinena nie został wykorzystany przez szarżującego Denisa Fjodorovsa. Koncertowo zmarnowana ''setka'' zemściła się na Enerdze w najlepszy możliwy dla nas sposób - w 36. minucie po szybkiej wymianie krążka Hannu Kuru huknął z lewego bulika i zaskoczył tym zasłoniętego Studzińskiego. Z kolei tuż przed syreną po kolejnej karze dla rywala fantastycznym zagraniem popisał się Martin Kasperlik, który pięknie dograł do niepilnowanego przy drugim słupku Marka Kaleinikovasa, a ten dopełnił formalności.
Z wynikiem 3:2 wyjeżdżaliśmy na trzecią tercją. Podczas jednej z akcji jastrzębianie wyłuskali gumę w swojej tercji i ruszyli z kontrą, którą mijanką ze Studzińskim wykończył Teemu Pulkkinen. To jednak nie ostudziło nadziei gospodarzy. W 58. minucie obejrzeliśmy prawdziwy roller-coaster - najpierw Rusłan Baszyrow ustrzelił naszą poprzeczkę, następnie jastrzębianie strzelili na 5:2, po czym sędziowie za sprawą analizy wideo... uznali trafienie torunian i anulowali naszego gola! 4:3 i niespełna dwie minuty do końca... Torunianie rozpoczęli oblężenie, rzecz jasna kontynuując walkę bez bramkarza. Tym razem jednak fortuna była po stronie ekipy Kalabera, ponieważ gospodarzom nie udało się jeszcze raz pokonać Heikkinena, natomiast na 24 sekundy przed syreną Hannu Kuru odbijając gumę od bandy dołożył piątego gola i... mogliśmy odetchnąć z ogromną ulgą. Po ostatniej syrenie nasz zespół nie tylko ''rytualnie'' ruszył z radością do Heikkinena - Fin bowiem bez wątpienia zasłużył na ogromne pochwały i podziękowania.
5 marca 2025, Toruń, 18:30
KH Energa Toruń - JKH GKS Jastrzębie 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)
JKH GKS Jastrzębie: Heikkinen - Ronkainen, Makela, Kaleinikovas, Kuru, Pulkkinen - Żurek, Bagin, Kasperlik, Rac, Petras - Kunst, Górny, Urbanowicz, Kiełbicki, Kamiński - Hanzel, Zając, R. Nalewajka, Ł. Nalewajka, Ślusarczyk.
W rywalizacji do czterech zwycięstw: JKH GKS - KH Energa 4-2.
W niedzielę i w poniedziałek czekają naszych hokeistów jeszcze cięższe wyjazdowe mecze z wypoczętymi mistrzami fazy zasadniczej - GKS Tychy. Po nich za tydzień zagrają na Jastorze. Gratulujemy i trzymamy kciuki za kolejne zwycięstwa!
Szczegóły rywalizacji na stronie GKS Jastrzębie
Źródło: JKH GKS Jastrzębie
