Oficjalna strona miasta Jastrzębie-Zdrój

Rok 2020 był przełomowy

O zmianach na rynku pracy, wpływie pandemii na zatrudnienie i oczekiwaniach na przyszłość rozmawiamy z Andrzejem Kobą i Ewą Janulek, dyrekcją jastrzębskiego urzędu pracy.

kolaż przedstawiający zdjęcia z Powiatowego Urzędu Pracy w Jastrzębiu Zdroju i napis 30 lat wsparcialokalnego rynku

Najpierw trzydziestolecie działalności jastrzębskiego urzędu pracy, później Dzień Pracowników Państwowych Służb Zatrudnienia. Ostatnio zbiegły się w czasie dwie ważne dla Was daty.

Andrzej Koba: 27 styczeń 2021 to 102 rocznica powstania publicznych służb zatrudnienia. W 1919 roku dekretem marszałka Piłsudskiego zostały powołane urzędy pracy. Po wielu zmianach ustrojowych, w nowej rzeczywistości, urzędy zaczęły od nowa funkcjonować po 1989 roku. Nasz w 1990.

Jak długo jest Pan dyrektorem?

Andrzej Koba: Od 2004 roku. Wcześniej pracowałem w bankowości, zarządzałem ludźmi. Jestem z wykształcenia prawnikiem. Ale pani Ewa Janulek, która jest moim zastępcą, pracuje tu od samego początku.

Ewa Janulek: Pracuję od grudnia 1990 roku, to były całkowicie inne czasy. Byłam po szkole średniej, miałam 19 lat. Pierwszego dnia pracy myłam nawet okna, organizując swoje stanowisko pracy, przygotowywaliśmy urząd do otwarcia. To był czas ogromnych kolejek - w tym okresie zasiłki dla bezrobotnych były łatwo dostępne, świadczenie przyznawano bezterminowo dla wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych niezależnie od posiadanego stażu pracy. 

Czy objęcie stanowiska dyrektora było dla Pana dużym wyzwaniem?

Andrzej Koba: To było ogromne wyzwanie, ale wiedziałem na co się piszę. Praca w sektorze finansowym to coś zupełnie innego – zajmowałem się sprzedażą, kierowałem ludźmi. Miałem duże doświadczenie, które mogłem wykorzystać w urzędzie pracy: działania zadaniowe, zarządzania zespołem, współpraca z klientem biznesowym, z pracodawcami. To doświadczenie bardzo się przydało.

Jakie były największe punkty zwrotne dla urzędów pracy w ciągu tych 30 lat?

Ewa Janulek: Na pewno 1990 rok i zmiany ustrojowe, które znacznie wpłynęły na poziom bezrobocia w Polsce. Po 2000 roku mieliśmy kryzys gospodarczy, ugruntowanie rynku pracodawcy, niskie wynagrodzenia i emigrację zarobkową na Zachód.

Andrzej Koba: Kolejny punkt to wejście Polski do Unii Europejskiej. To były ogromne zmiany. Wtedy też mieliśmy najwyższe bezrobocie - w Jastrzębiu było ponad 8000 bezrobotnych, ponad 18%. Od tego momentu mogliśmy korzystać z ogromnych środków finansowych na aktywizację zawodową i wsparcie przedsiębiorców.

Czy rok 2020 też był przełomowy? Wiele osób straciło pracę, część biznesów upadło. Przedsiębiorcy bali się o swoje firmy. Pandemia była ogromnym wyzwaniem dla rynku pracy…

Andrzej Koba: W ciągu tych 16 lat od wejścia do Unii zmniejszyła się skala bezrobocia, gospodarka się rozwijała, rosło zapotrzebowanie na pracowników. Mówiliśmy już o rynku pracownika. W lutym 2020 roku mieliśmy tylko około 1300 zarejestrowanych bezrobotnych osób. Marzec 2020 roku to wstrząs dla wszystkich, również dla nas – zamknięcie urzędu, praca przy wykorzystaniu środków teleinformatycznych. Dostaliśmy bardzo ważne zadanie – realizację tarczy antykryzysowej. Musieliśmy zreorganizować działanie urzędu, opracować nowe procedury. W przeciągu miesiąca odnotowaliśmy napływ ponad 2000 wniosków o pożyczki, czasami przerabialiśmy po kilkaset takich wniosków dziennie. W ciągu roku wypłaciliśmy jastrzębskim przedsiębiorcom blisko 25mln złotych.  Dostawali oni wsparcie nie później niż po 2 tygodniach. Udało nam się to mimo wciąż zmieniających się przepisów, wytycznych, interpretacji. Pracowaliśmy na dwie zmiany, żeby uniknąć zakażenia. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i determinacji pracowników, udało się ochronić wiele miejsc pracy w naszym regionie. Jestem pełen podziwu dla naszych pracowników, którzy musieli pracować nowych warunkach, w ogromnym stresie, pod nieprawdopodobną presją czasu.

Czy można powiedzieć, że to był najtrudniejszy rok w waszej pracy?

Andrzej Koba: Odkąd jestem dyrektorem jastrzębskiego PUP-u na pewno najtrudniejszy był 2020. Wynika to z ogromnej presji czasu, mediów, potrzeb pracodawców. Musieliśmy stanąć na wysokości zadania. Jestem przekonany, że to się nam udało.

Jakich zmian na rynku pracy możemy się spodziewać w najbliższych latach?

Andrzej Koba: Gdyby nie było pandemii, z pewnością rynek pracy nadal szedłby w kierunku rynku pracownika i spadku bezrobocia. COVID wszystko naruszył. Odczuwamy wzrost bezrobocia. W lutym 2020 mieliśmy około 1300 osób zarejestrowanych jako bezrobotne. Teraz mamy 2000. Mimo pandemii napływ ofert pracy mamy na tym samym poziomie. Nie wiemy jeszcze, jak na rynku pracy odbije się obecny lockdown. Mamy nadzieję, że to wsparcie, którego udzielamy jastrzębskim  przedsiębiorcom, złagodzi skutki kryzysu. Jesteśmy przygotowani. W tym roku na aktywizację zawodową mamy większe środki niż przed rokiem.

Często można spotkać się z opinią, że urzędy pracy w ogóle nie są potrzebne, bo zajmują się tylko wypłacaniem zasiłków, a pracę można znaleźć samemu łatwiej. Czym jeszcze się zajmujecie?

Andrzej Koba: Jeszcze dwa lata temu bardzo głośno się o tym mówiło. Bezrobocie było wtedy niskie. Urząd pracy, skracając, rejestruje i wypłaca zasiłki, zabezpiecza ubezpieczenie zdrowotne, ale przede wszystkim aktywizuje dzięki pośrednictwu, doradztwu zawodowemu, wsparciu finansowemu, pomocy przy zakładaniu działalności gospodarczej czy przekwalifikowaniu. Ważną rolę pełnią specjaliści zajmujący się pozyskiwaniem środków finansowych oraz nadzorem nad prawidłowością ich wydatkowania. A mówimy tu o kwotach wielomilionowych. W 2020 roku do dyspozycji urzędu mieliśmy ponad 30 milionów złotych. W czasach kryzysu, wzrostu bezrobocia, okazało się, że jesteśmy bardzo sprawną w działaniu instytucją i że jesteśmy potrzebni.

Jesteście chyba jednym z najbardziej utytułowanych urzędów pracy w województwie.

Andrzej Koba: Odkąd ministerstwo prowadzi ranking urzędów, czyli od 7 lat, zawsze jesteśmy w czołówce województwa, dwa razy zajęliśmy pierwsze miejsce. W klasyfikacji ogólnopolskiej też jesteśmy wysoko.

Można mówić o rywalizacji między urzędami?

Andrzej Koba: Nie konkurujemy między sobą. Każdy urząd działa na swoim specyficznym rynku pracy. Każde wyróżnienie to jest to ogromna satysfakcja. Cieszy nas również , że jesteśmy bardzo wysoko oceniani przez inne urzędy, prezentując „dobre praktyki”.

Co Wam daje najwięcej satysfakcji w pracy? Część procesów na rynku dzieje się przecież niezależnie od Was.

Andrzej Koba: Podziękowania od naszych klientów, np. za pomoc w znalezieniu pracy. Raz jeden z klientów zamówił mszę za naszych pracowników – był tak zadowolony. Bardzo nas to zaskoczyło i ucieszyło. Kiedy widzimy namacalne efekty naszych działań. Cieszy nas pozytywny odbiór klientów, pracodawców, przedsiębiorców. Przez te 30 lat udało nam się wypracować bardzo dobre relacje z lokalnymi przedsiębiorcami, partnerami lokalnymi jak również jednostkami organizacyjnymi miasta.

Czego sobie życzycie na kolejne lata?

Andrzej Koba: Prostych, jasnych, czytelnych przepisów, a co za tym idzie, ułatwienia dla klientów.  A dla nas –  nowej siedziby. Chcielibyśmy obsługiwać klientów w warunkach na miarę XXI wieku.