Tegoroczny play-off zapisze się na kartach historii jako ten najcichszy. Echa wydarzeń na tafli transmitowane przez kamery i mikrofony wprost do domów kibiców z pewnością nie zrekompensuje pustych trybun Jastora. Mimo wszystko, widzowie przed ekranami monitorów byli świadkami ciekawego widowiska.
W pierwszej tercji, jak się okazało bardzo wyrównanego spotkania, padł tylko jeden gol. Kiedy krążek wypadł spod parkanów bramkarza gości i niespiesznie przekoziołkował za linię bramkową, a Dominik Paś, konstruktor całego zamieszania i strzelec, podnosił ręce w geście radości sędziowie nakazali… grać dalej. Trudno wyobrazić sobie, co działoby się na trybunach w obecności kibiców przez kolejne trzy minuty. Dopiero wtedy gra została przerwana, a sędziowie sprawdzili zapis wideo. Zegar cofnięto, zawodnicy, którzy odbyli kary wrócili odbywać je znowu, a strzelcem pierwszej bramki w tegorocznej fazie play-off oficjalnie został Dominik Paś, wychowanek naszego klubu.
Kolejne odsłony spotkania to popis gry zespołowej i zgranej defensywy naszego zespołu w połączeniu z dawką nieskuteczności w ataku. Nie bez przyczyny zawodnikiem meczu w drużynie gości został golkiper Igor Brykun, który spisywał się znakomicie i to głównie za jego sprawą Podhale wciąż pozostawało w grze. Drugi i ostatni gol padł dopiero w 74 minucie, kiedy Paś oddał strzał z dystansu, a tor lotu krążka przeciął kolejny wychowanek z Jastrzębia-Zdroju – Kamil Wałęga.
Dwubramkowego prowadzenia wywalczonego przez młodych zawodników JKH już nie oddał. Nowotarska ofensywa biła głową w mur, a Patrik Nechvatal zachował czyste konto do końca meczu.
Kolejne spotkanie również odbędzie się na lodowisku w Jastrzębiu-Zdroju, dziś o godz. 18.00. Transmisję meczu będzie można oglądać na polskihokej.tv.
Poniżej skrót środowego spotkania:
