Historia tej jednej z najbardziej rozpoznawalnych instytucji miejskich rozpoczęła się w 1990 roku. Wówczas, 15 grudnia, Rada Miasta zdecydowała o powołaniu Miejskiego Ośrodka Sportu, Turystyki i Rekreacji. To był czas przekazywania majątku jastrzębskich kopalń. Władze miasta, słusznie zresztą, wyczuły w tym szanse dla Jastrzębia.
– Wśród mentorów powstania MOSTIR-u należałoby wymienić Adama Płaczka oraz Wojciecha Franka. Na stadionie miejskim mieliśmy swoją pierwszą i jedyną od lat siedzibę. W kolejnych latach liczba obiektów stale rosła. Doszło lodowisko, hala sportowa, kompleks Omega, OWN, boisko przy ulicy Kościelnej i kąpielisko Zdrój
– opowiada Zofia Florek, która pracuje w MOSiR-ze od pierwszych dni jego istnienia.
Pierwszym dyrektorem MOSTiR-u został Adam Grzywnowicz. Piastował to stanowisko przez ponad 4 lata. W 1995 roku funkcję dyrektora objęła Zofia Florek.
– Pracuję tu od samego początku. Parę miesięcy później pracę rozpoczął Michał Szelong. Mamy wiele wspomnień z początku naszej działalności. Tworzyliśmy wszystko od podstaw. Było wiele sytuacji, które powodowały, że wstrzymywaliśmy oddech. Dziś je wspominamy i śmiejemy się z nich
– wspomina dyrektor MOSiR-u.
Jedna z takich sytuacji bez precedensu miała miejsce na lodowisku „Jastor”.
– Stworzyliśmy coś, w powodzenie czego nikt do końca nie wierzył. Były naciski, aby Liga Mistrzów w piłce siatkowej nie była rozgrywana w katowickim Spodku, tylko u nas w Jastrzębiu. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że hala widowiskowo-sportowa była w przebudowie. Wpadliśmy wtedy na pomysł, by na potrzeby tych rozgrywek taflę lodowiska zamienić w „parkiet”. Cały proces przygotowania „boiska” był dość wymagający. Zdecydowaliśmy, że użyjemy konstrukcji w postaci specjalnych „łap”, ponieważ nie mogliśmy robić żadnych nawiertów w płycie betonowej, by nie uszkodzić rury doprowadzającej amoniak z glikolem. Całość powierzchni lodu pokrywaliśmy folią izolacyjną, by nie odmrozić lodowiska. I na to położyliśmy specjalne płyty z klonu kanadyjskiego, które służą nam do dziś
– wspomina Michał Szelong, zastępca dyrektora MOSiR-u.
Niecodzienne rozwiązanie szybko podchwycili komentatorzy, którzy w swoich relacjach nie kryli zachwytu dla zaprojektowanego boiska. A w Polskę poszła wiadomość, że tylko w Jastrzębiu-Zdroju Ligę Mistrzów w siatkówce można rozgrywać na lodowisku. Zresztą to nie pierwsza ani ostatnia sytuacja, gdy za sprawą MOSiR-u w Polsce i na świecie powtarzano nazwę „Jastrzębie -Zdrój”. Od lat MOSiR organizuje imprezy o charakterze kulturalnym, sportowym i rekreacyjnym, które stały się wizytówką miasta. Nie sposób wymienić wszystkich, ale z pewnością nie można pominąć biegu Kobiet na 5+, jastrzębskiej dziesiątki, Eksplozje Kolorów, czy organizowanych od lat Dni Miasta.
– Wydarzeniem, które długo zapamiętamy, była trasa koncertowa radia RMF – Inwazja Mocy. Niestety, w lipcu 1997 roku nastała powódź tysiąclecia, która dotknęła również miasta naszego regionu. Cała trasa koncertowa została przeniesiona na wrzesień
– wspomina Zofia Florek.
Radio Inwazję Mocy zamieniło na Inwazję Pomocy i rozpoczęło trasę koncertową we wrześniu. W tym samym czasie, gdy rozpoczęły się rozgrywki piłkarskie.
– W piątek miała odbyć się cała impreza, a w sobotę rozgrywaliśmy mecz z Rymer Niedobczyce. Skala koncertu RMF-u spowodowała, że ludzie przyjeżdżali z najdalszych zakątków województwa. Scena, na której odbywały się koncerty, była ustawiona na płycie boiska
– wspomina Michał Szelong.
Była to scena modułowa, umieszczona na naczepie ciężarówki, która wjeżdżała bezpośrednio na płytę boiska. Po całej imprezie okazało się, że straty są potworne. Ziemia była tak grząska, że naczepa wbiła się w płytę boiska, a ludzie zadeptali całą murawę, zostawiając w niej śmieci. Wszędzie powbijane były kapsle od napojów. A do meczu pozostało dwanaście godzin.
– Zebraliśmy wszystkich pracowników MOSiR-u i przez całą noc zbieraliśmy śmieci. Oczywiście kibice mieli nam za złe, że dopuściliśmy do uszkodzenia płyty boiska, ale sukces imprezy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania
– podsumowuje Michał Szelong.
Na szczęście sędziowie wyrazili zgodę na rozgranie meczu. Ostatecznie GKS Jastrzębie wygrał 3:1,co też pozwoliło uspokoić nastroje wśród kibiców. Nie jest tajemnicą, że MOSiR odpowiada nie tylko za utrzymanie jastrzębskich obiektów sportowych. Ma duży wkład w rozwój pasji sportowych wśród dzieci i młodzieży.
– Staramy się oby nasze działania były odbierane przez mieszkańców w myśl hasła przewodniego naszej jednostki – „Jesteśmy dla Ciebie”
– mówi Zofia Florek.
I nie kryje, że za sukcesami MOSiRu stoją zaangażowani pracownicy.
– Potrafią zrozumieć, że ich praca wykracza poza standardowe ramy i że gramy do jednej bramki. Niejednokrotnie musimy się zmobilizować, żeby efekt finalny był osiągnięty. Bardzo im za to dziękuję. To prawdziwa przyjemność móc współpracować z ludźmi o ogromnym poczuciu obowiązku i niejednokrotnie dużej pasji
– podsumowuje dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Jastrzębiu-Zdroju.
