Strefa mieszkańca

Weekendowy bilans na plus

W czasie przedłużonego weekendu nasi sportowcy nie mogli liczyć na wytchnienie. Napięte terminarze, wymagający przeciwnicy i walka o każdy punkt dostarczyły kibicom wielu sportowych emocji.

JKH GKS Jastrzębie dwukrotnie mierzył się z GKS-em Katowice. W sobotę podejmowaliśmy derbowego przeciwnika na Jastorze, w niedzielę w roli gości odwiedziliśmy Katowice. Stawką dwumeczu były nie tylko ligowe punkty, ale również awans do finału Pucharu Wyszehradzkiego.

Pierwsze starcie obu drużyn przerodziło się w zacięta batalię i walkę o każdy centymetr lodu. Dużo twardej walki na bandach i szybkie tempo sprawiły, że kibice nie mogli narzekać na nudę. Wynik dopiero w trzeciej tercji otworzył Radosław Sawicki, a drugiego gola, pieczętującego zwycięstwo, zdobył Kamil Górny strzelając do opuszczonej już przez golkipera gości bramki. Na uznanie zasługuje również postawa Ondreja Raszki, który zdołał zachować czyste konto.

Nie mniej emocji dostarczyło niedzielne spotkanie. I tutaj lepsi okazali się hokeiści JKH GKS Jastrzębie. Bramki zdobywali Radosław Sawicki (znowu!), Artem Iossafov oraz Martin Kasperlik. Choć gospodarze w końcówce spotkania zdołali złapać bramkowy kontakt z naszą drużyną, to cenne punkty i awans do finału Pucharu Wyszehradzkiego powędrowały do Jastrzębia-Zdroju. JKH GKS Jastrzębie wrócił również na pozycję lidera ekstraligi.

Kolejny ciężki mecz na trudnym terenie za piłkarzami GKS Jastrzębie. Podopieczni Jarosława Skrobacza mierzyli się na wyjeździe z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Trudno było wskazać faworyta tego spotkania i zaciętość rywalizacji potwierdza również wynik 2:2.

To gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a GKS dwukrotnie wyrównywał stan meczu. Najpierw rzut karny za „rękę” na gola zamienił Roman Gergel, jednak już 4 minuty później z rzutu wolnego skutecznie uderzał Farid Ali. Kolejne dwie bramki padły w drugiej połowie. Ładnym strzałem z dystansu popisał się Martin Miković, a w odpowiedzi jeszcze ładniejszą bramkę zdobył Jakub Wróbel. Obie drużyny miały szansę przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, jednak ostatecznie podzieliły się punktami.

fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie
fot. Wiktoria Reorowicz - GKS Jastrzębie

Jastrzębski Węgiel podejmował w hali widowiskowo-sportowej aktualnego mistrza Polski Zaksę Kędzierzyn-Koźle. I to goście cieszyli się z pewnej wygranej, choć przebieg pierwszych dwóch setów nie wskazywał na tak dużą przewagę siatkarzy Zaksy.

Pierwsza partia zakończyła się wynikiem 23:25 i kibicom, którzy po brzegi wypełnili halę, mogło się zdawać, że mecz będzie bardzo zacięty. Potwierdził to również początek drugiego seta, gdy Pomarańczowi wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Mistrzowie Polski jednak szybko się otrząsnęli i przy bardzo złej grze w polu serwisowym Jastrzębskiego Węgla szybko odrobili straty. Druga partia zakończyła się zwycięstwem gości do 21. Ostatni set to koncertowa gra Zaksy. Już na samym początku objęli pięciopunktowe prowadzenie i ta przewaga okazała się wystarczająca, żeby kontrolować spotkanie do samego końca i zwyciężyć w trzecim secie do 20.


Pozostałe galerie

Polecamy