Karpacz, zwany polskim Davos, na początku września ponownie stał się miejscem spotkania ludzi, którzy mają wpływ na kierunki rozwoju polskiej i europejskiej gospodarki. Politycy, samorządowcy, przedsiębiorcy, naukowcy i przedstawiciele administracji rozmawiali o wyzwaniach stojących przed naszym krajem i kontynentem, w tym o bezpieczeństwie energetycznym i gospodarczym. W takim gronie nie mogło zabraknąć głosu miast i gmin, których przyszłość jest bezpośrednio związana z transformacją energetyczną i przemysłem wydobywczym.
Zaproszenie do udziału w Forum przyjął Prezydent Jastrzębia-Zdroju, który uczestniczył w panelu dotyczącym transformacji regionów górniczych.
Jak podkreślał, obecność na tego typu wydarzeniach jest potrzebna nie tylko po to, by słuchać, ale przede wszystkim po to, by mówić o problemach gmin górniczych tam, gdzie zapadają decyzje mające wpływ na ich przyszłość.
– O przyszłości gmin górniczych trzeba rozmawiać wszędzie tam, gdzie zapadają decyzje dotyczące gospodarki, energetyki i rozwoju Polski, i wszędzie tam, gdzie spotykają się ludzie, którzy te decyzje podejmują – podkreślał Prezydent.
Michał Urgoł występował również jako przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce. Zwracał uwagę, że transformacja nie może oznaczać jedynie wygaszania wydobycia. Musi oznaczać również nowe miejsca pracy, inwestycje, rozwój infrastruktury i nowe życie dla terenów, które przez dziesięciolecia służyły górnictwu i były przez nie eksploatowane.
– Chcemy mówić o nowych miejscach pracy, przyszłości terenów pokopalnianych, inwestycjach, infrastrukturze i sprawiedliwej transformacji, ale także o skutkach działalności górniczej, które pozostaną z nami długo po zakończeniu wydobycia – dodał Michał Urgoł.
Jastrzębie-Zdrój pokazuje, że na taką zmianę można przygotować się wcześniej. W Moszczenicy dawnym terenom górniczym nadawane są nowe społeczno-kulturalne funkcje, czego przykładem jest Carbonarium. Z kolei teren po kopalni Jas-Mos ma w przyszłości stać się miejscem nowych inwestycji.
– Transformacja w naszym mieście już trwa. Nie czekamy na zamknięcie ostatniej kopalni – akcentował Prezydent.
Miasto projektuje na terenie Jas-Mos-u m.in. nowy układ komunikacyjny, który otworzy tereny dla inwestorów, a jednocześnie poprawi dojazd mieszkańcom Osiedla Przyjaźń. Planowane jest także uzbrojenie terenu.
Nie wystarczy jednak wyznaczyć działki pod inwestycję. Najpierw trzeba wiedzieć, co znajduje się pod ziemią. Dlatego Jastrzębie współpracuje z Głównym Instytutem Górnictwa, prowadząc badania dotyczące m.in. stanu i składu gruntu oraz ewentualnych zanieczyszczeń. W efekcie przyszły inwestor ma otrzymać teren przygotowany i rozpoznany.
– Chcemy, aby inwestor otrzymał teren rozpoznany, skomunikowany i przygotowany. Najpierw rozpoznanie terenu, potem jego zagospodarowanie. Interesują nas nowe miejsca pracy w logistyce, ale nowoczesnych technologiach, a to wymagający partnerzy – przekonywał Michał Urgoł.
Prezydent zwracał też uwagę na bariery, z którymi mierzą się gminy górnicze. To między innymi skomplikowana sytuacja własnościowa pogórniczych obszarów, koszty rekultywacji i uzbrojenia terenów oraz procedury związane z ich zagospodarowaniem. Dlatego – jak podkreślał – potrzebna jest dobra współpraca samorządów z przedsiębiorstwami górniczymi, Spółką Restrukturyzacji Kopalń, administracją państwową oraz instytucjami wspierającymi inwestycje.
Ważne są również odpowiednie rozwiązania prawne i finansowe, które pozwolą samorządom skutecznie przygotowywać tereny pokopalniane do nowych funkcji. Jastrzębie-Zdrój chce w tym procesie działać aktywnie i z wyprzedzeniem, wykorzystując potencjał terenów, które pozostawiło po sobie górnictwo do budowania jego nowej, gospodarczej przyszłości.