Tyle że Pszczyńska to droga, którą codziennie jadą tysiące samochodów, a pod nią przejeżdża średnio ponad 25 pociągów i lokomotyw manewrujących na dobę.
Ul. Pszczyńska, czyli droga wojewódzka nr 933, jest jedną z najważniejszych arterii wyjazdowych z Jastrzębia-Zdroju w kierunku Pszczyny i Wiślanki. Nad linią kolejową nr 22 znajdują się dwa wiadukty – po jednym dla każdego kierunku ruchu.
Ich stan techniczny jest dobry. Nie oznacza to jednak, że mogą pozostać bez nadzoru. W tym rejonie prowadzona jest eksploatacja górnicza, której wpływy odpowiadają III kategorii szkód górniczych. Według prognoz JSW do 2028 roku teren może osiąść tutaj o około 1,5 metra.
Co dzieje się pod drogą?
Wiadukty na ulicy Pszczyńskiej mają specjalny system łożyskowania, który pozwala przejmować część skutków ruchów i osiadania terenu. Położenie łożysk jest stale kontrolowane przez wyspecjalizowaną firmę. Kiedy zbliżają się one do granicznych położeń, konieczne jest ich ponowne ustawienie i dostosowanie konstrukcji do zmieniających się warunków. To właśnie tego rodzaju prace są w tym miesiącu prowadzone przy południowym wiadukcie.
Co istotne, większość tych prac odbywa się pod poziomem drogi, dlatego dla kierowców pozostają one praktycznie niewidoczne. Z perspektywy osoby jadącej ul. Pszczyńską skutki szkód górniczych są widoczne przede wszystkim w postaci deformacji nawierzchni – charakterystycznych wybrzuszeń i „garbów” na jezdni. Tymczasem pod drogą trwa ciągła kontrola i dostosowywanie konstrukcji wiaduktu do zmian zachodzących w gruncie.
Miasto na bieżąco monitoruje stan obiektów. Reaguje zarówno na informacje wynikające z monitoringu, jak i na własne obserwacje nawierzchni oraz infrastruktury. Stwierdzone nieprawidłowości są przekazywane do JSW, która jako przedsiębiorca górniczy wykonuje konieczne prace.
Na wiadukcie północnym tako typu roboty zaplanowano na 2027 rok. Wcześniej przeniesiono tam łożysko stałe, a prowadzone są również prace przy chodnikach, krawężnikach i barierach.
A może przywrócić przejazd?
Kilka metrów od wiaduktów znajduje się nieczynny przejazd kolejowy. Stąd pytanie: skoro szkody górnicze powodują konieczność kolejnych prac przy wiaduktach, czy nie można byłoby ponownie odbudować i uruchomić przejazdu z rogatkami?
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że byłoby to prostsze rozwiązanie. Problem w tym, że w tym miejscu spotykają się dwa bardzo intensywnie wykorzystywane ciągi komunikacyjne.
Pszczyńską każdego dnia przemieszczają się tysiące samochodów. Jednocześnie linią kolejową nr 22 przejeżdża około 760 pociągów i lokomotyw manewrujących miesięcznie, czyli średnio ponad 25 na dobę.
Przywrócenie przejazdu oznaczałoby konieczność zatrzymywania ruchu samochodowego za każdym razem, gdy torami przejeżdżałby skład, który z uwagi na szkody górnicze porusza się z niewielką prędkością. Przy takim natężeniu ruchu mogłoby to oznaczać poważne utrudnienia i tworzenie się zatorów.
JSW informuje, że przeprowadziła analizę alternatywnych rozwiązań dla skrzyżowania linii kolejowej z DW 933. Uwzględniono w niej zarówno dotychczasową, jak i planowaną eksploatację górniczą. W ocenie spółki dwa niezależne wiadukty są rozwiązaniem zapewniającym płynność ciągłość ruchu drogowego i kolejowego.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że linia nr 22 ma strategiczne znaczenie dla transportu węgla z zakładów JSW, m.in. KWK Pniówek oraz KWK Borynia-Zofiówka. Sam rejon wiaduktów jest kluczowy dla wydobycia Ruchu Zofiówka.
Mamy więc miejsce, w którym krzyżują się dwa bardzo intensywnie wykorzystywane ciągi komunikacyjne. Nad torami tysiące samochodów, pod nimi regularny ruch kolejowy, a pod całym układem teren objęty silnymi wpływami eksploatacji górniczej.
Dziś najrozsądniejszym rozwiązaniem pozostają wiadukty. Miasto stale monitoruje ich stan, a JSW wykonuje prace wynikające z wpływów górniczych. Dla kierowców widoczne są przede wszystkim kolejne utrudnienia i deformacje nawierzchni. Znacznie mniej widoczne jest to, co dzieje się pod nawierzchnia drogi na wiadukcie wiaduktu – tam, gdzie obiekt musi być na bieżąco dostosowywany do terenu, który według prognoz do 2028 roku może obniżyć się jeszcze o około 1,5 metra.