Przeciwnie – to właśnie ludzie, kompetencje, infrastruktura i tereny pozostałe po górnictwie mogą stać się fundamentem kolejnego etapu rozwoju. O tym, jak przekuć tę ideę w konkretne działania, mówił w Katowicach Michał Urgoł, Prezydent Miasta Jastrzębie-Zdrój.
Śląsk stoi przed zmianą, której nie da się przeprowadzić jednym projektem ani jedną inwestycją. Transformacja gospodarcza to proces rozłożony na lata, wymagający zarówno nowych pomysłów, jak i konsekwentnego przygotowywania terenów, infrastruktury oraz ludzi.
Podczas trzeciego dnia Future Mining Forum & Expo 2026 w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach rozmawiano właśnie o tym, jak może wyglądać gospodarka regionu po węglu. W dwóch panelach poświęconych przyszłości Górnego Śląska, terenom pogórniczym i budowaniu nowych specjalizacji gospodarczych uczestniczył Michał Urgoł.
Prezydent Jastrzębia-Zdroju występował przy tym w dwóch rolach. Z jednej strony przedstawiał doświadczenia i plany swojego miasta. Z drugiej, jako Przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce, mówił o problemach, które dotyczą znacznie większej części regionu.
Jednym z najważniejszych pytań debaty było: co poza węglem? Nie chodzi jednak o znalezienie jednego sektora, który zastąpi górnictwo. Przyszłość powinna opierać się na bardziej zróżnicowanej gospodarce, wykorzystującej przemysłowe doświadczenie regionu, nowe technologie, kompetencje mieszkańców i istniejącą infrastrukturę.
Najbardziej konkretnym przykładem takiego podejścia są tereny po KWK „Jas-Mos”. Miasto nie chce czekać, aż transformacja stanie się faktem. Już dziś przygotowuje teren pod nowe inwestycje i miejsca pracy.
Jednym z kluczowych przedsięwzięć jest projekt nowego układu komunikacyjnego. Około 2,2-kilometrowa trasa ma połączyć tereny inwestycyjne z głównym układem drogowym miasta i Drogą Główną Południową. Inwestycja ma zwiększyć atrakcyjność obszaru dla przyszłych przedsiębiorców, ale jednocześnie poprawić komunikację mieszkańców Osiedla Przyjaźń.
Równolegle, we współpracy z Głównym Instytutem Górnictwa, miasto prowadzi rozpoznanie terenu. Badany jest m.in. stan i skład gruntu oraz możliwość występowania potencjalnych zanieczyszczeń. Planowane jest również uzbrojenie obszaru.
– Teren po kopalni nie jest gotowym terenem inwestycyjnym. Musimy go przygotować prawnie, technicznie, komunikacyjnie i środowiskowo. Bez odpowiedniej infrastruktury pozostanie on tylko działką na mapie – podkreśla Michał Urgoł.
Transformacja nie oznacza jednak, że każdy teren po kopalni musi otrzymać funkcję przemysłową. Drugim przykładem jest Moszczenica, gdzie dawna infrastruktura górnicza otrzymuje nowe życie. Carbonarium łączy funkcje społeczne, edukacyjne i turystyczne, pokazując, że przemysłowe dziedzictwo może stać się również elementem przyszłości miasta.
– Transformacja nie musi oznaczać wyburzenia wszystkiego. Część przemysłowego dziedzictwa możemy wykorzystać na nowo – zaznacza prezydent.
Jastrzębie pokazuje więc dwa kierunki działania: przygotowanie terenów pod nową gospodarkę oraz nadawanie dawnym obiektom nowych funkcji służących mieszkańcom.
W katowickiej dyskusji ważne miejsce zajęła również kwestia odpowiedzialności za skutki wieloletniej działalności górniczej. Zamknięcie kopalni nie może oznaczać, że koszty rekultywacji terenów, rozbiórek, budowy infrastruktury czy usuwania skutków eksploatacji zostaną przerzucone na mieszkańców i samorządy.
Gmin górniczych nie będzie stać na samodzielne przeprowadzenie całego procesu restrukturyzacji. Potrzebne są zewnętrzne źródła finansowania oraz współpraca samorządów, spółek górniczych, Spółki Restrukturyzacji Kopalń, państwa i instytucji europejskich. Potrzebne są również rozwiązania prawne ułatwiające przekazywanie i przygotowanie terenów pokopalnianych.
Jastrzębie jest przy tym miastem szczególnym. Dwa zakłady górnicze – Jas-Mos i Moszczenica – zostały już zlikwidowane, ale dwa pozostałe wciąż działają, z perspektywą funkcjonowania przez wiele lat. Wydobywany przez nie węgiel koksowy ma strategiczne znaczenie dla europejskiej gospodarki i jest niezbędnym surowcem dla przemysłu stalowego.
Miasto musi więc jednocześnie korzystać z potencjału istniejącego przemysłu i przygotowywać się na przyszłość, w której jego rola będzie inna.
– Transformację trzeba prowadzić, zanim skończy się dotychczasowy model gospodarczy, a nie dopiero wtedy, kiedy zostanie zamknięta ostatnia kopalnia – podkreśla Michał Urgoł.