Dla mieszkańca

Niezwykłe spotkanie wokół rodu von Reitzenstein w Muzeum Miejskim

Siedziba Muzeum Miejskiego w Jastrzębiu-Zdroju, mieszcząca się w historycznych wnętrzach dawnej Spółki Brackiej przy ul. 1 Maja 61, po raz kolejny wypełniła się po brzegi miłośnikami historii.

W Muzeum Miejskim przy ul. 1 Maja 61 odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Przystanek Muzeum”. O historii rodu von Reitzenstein opowiedziała dr Joanna Zdziebło, autorka książki poświęconej ich górnośląskim dobrom w Pawłowicach, Pielgrzymowicach i Bziu Górnym.

Ten wywodzący się z Bawarii szlachecki ród pojawił się na Górnym Śląsku w połowie XIX wieku i szybko stał się drugą, po Hochbergach, największą potęgą majątkową na ziemi pszczyńskiej. Ich losy mocno skomplikowały się po I wojnie światowej – gdy w 1922 roku podzielono Śląsk, Reitzensteinowie przyjęli polskie obywatelstwo, a ich dzieci zaczęły uczyć się języka polskiego. Chcieli w ten sposób utrzymać majątek i pozostać w miejscu, które uważali za swój dom. Koniec historii rodu na ziemiach śląskich przyniósł rok 1945. W czasie wojny mężczyźni z rodu zostali powołani do Wehrmachtu, a przed wkraczającą Armią Czerwoną rodzina musiała uciekać na zachód. Ich rodowy pałac w Pawłowicach spłonął pod koniec wojny, a w latach 50. został ostatecznie rozebrany – dziś w jego miejscu przebiega droga „wiślanka”.

 

Podczas spotkania uwagę poświęcono temu, jak przez dziesięciolecia zmieniało się w Polsce podejście do historii lokalnej, zwłaszcza tej związanej z dawnymi właścicielami ziemskimi. W czasach powojennych pamięć o nich była często spychana na margines lub przedstawiana jednostronnie.

„Temat ziemiaństwa w czasach PRL-u był praktycznie zakazany, o ile pisano o ziemiaństwie to zawsze źle, a o niemieckim ziemiaństwie bardzo źle, co my w jakimś sensie rozumiemy, ale czasy się zmieniły”. – stwierdziła dr Joanna Zdziebło

Prelegentka wspominała, że po obronie pracy doktorskiej zdarzało jej się mierzyć z pytaniami o celowość zajmowania się tym tematem. Gdy pytano ją wprost, dlaczego pisze o Niemcach, odpowiadała:

„Dlatego, że byli to ludzie związani z naszą ziemią, nie było tutaj innego ziemiaństwa niż niemieckiego... Przede wszystkim dlatego, że byli właścicielami dużego majątku ziemskiego, a ten majątek dawał zatrudnienie około 120 osobom na co dzień... Poza tym dwór był wzorcowy, wprowadzał nowe sposoby gospodarowania...” – wyjaśniła dr Joanna Zdziebło

Z badań i relacji świadków, które przez lata zbierała autorka, wyłania się obraz sprawnie funkcjonującego, nowoczesnego przedsiębiorstwa. W pawłowickim majątku – uznawanym za drugi najważniejszy ród na ziemi pszczyńskiej po Hochbergach – okoliczni mieszkańcy mogli podpatrzyć innowacyjne jak na tamte czasy rolnictwo i metody gospodarowania.

Ważnym punktem relacji z tamtych lat było przedstawienie wojennych losów ostatniego właściciela majątku. Pokazały one niespodziewany punkt wspólny z obecną działalnością jastrzębskiego muzeum.

Baron, podobnie jak wielu innych Ślązaków, w czasie II wojny światowej został powołany do Wehrmachtu. Fakt ten stał się bezpośrednim nawiązaniem do wystawy „Smoleńsk-Katyń”, którą można aktualnie oglądać w muzeum. W tej właśnie przestrzeni dr Joanna Zdziebło wskazała na konkretny zbieg okoliczności:

Okazało się, że baron Reitzenstein walczył na froncie wschodnim w tej jednostce, która dokonała odkrycia grobów katyńskich w 1943 roku”. – podkreśliła dr Joanna Zdziebło

Duże zainteresowanie spotkaniem i wypełniona sala pokazały, że mieszkańcy regionu chcą poznawać lokalną historię. 


Pozostałe aktualności

Wszystkie aktualności