Pierwsze spotkanie nasi hokeiści właściwie zdominowali. Żelazna dyscyplina w defensywie i niezła skuteczność poskutkowały w drugiej tercji golami Martina Kasperlika i Romana Raca. Nieco nerwową atmosferę w końcówce uspokoił strzałem do pustej bramki Comarch Cracovii Maciej Urbanowicz, kapitan zespołu.
Cracovia jednak lekcje odrobiła i sobotni mecz, setny w historii ekstraligowych pojedynków pomiędzy tymi zespołami, nie wyglądał już tak jednostronnie. Oglądaliśmy dużo ostrej gry i sporo prowokacji ze strony Pasów. Zaciętość gości doprowadziła do otwarcia wyniku w 23. minucie za sprawą Jewgienija Sołowiowa. Radość zawodników Cracovii trwała jednak krótko. Cztery minuty później pięknym objechaniem bramki i golem popisał się Dominik Paś, a prowadzenie naszemu zespołowi dała akcja Dominika Jarosza i Radosława Nalewajki.
Początek trzeciej tercji ułożył się dla nas doskonale i krążek w siatce umieścił Roman Rac. Cracovia po trzech ciosach zdołała się jednak otrząsnąć i kontaktową bramkę zdobył David Goodwin. Do końca tercji wyraźnie podrażnieni goście wściekle atakowali bramkę Patrika Nechvatala. Wydawało się, że wyrównanie jest tylko kwestią czasu, jednak kolejny raz dała o sobie znać myśl szkoleniowa trenera Roberta Kalabera. Imponujące zgranie naszej drużyny pozwoliło dotrwać w prowadzeniu do ostatniej syreny, a goście jeszcze zjeżdżając do szatni nie mogli się pogodzić z wynikiem.
Kolejne dwa spotkania odbędą się we wtorek i środę w Krakowie. Rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw.