Dla mieszkańca

Ponad 1330 kilometrów w 10 dni

Nie pociągiem, nie samochodem ani nie samolotem. Jastrzębianie pokonali 1334,13 km na rowerach, wspierając tym samym akcję charytatywną, prowadzoną dla Natalki Mancewicz.

Rowery na tle napisu wrocław

14-latka, która jest córką przyjaciół Ewy Frajhofer i Andrzeja Rakowskiego, czyli rowerzystów z naszego miasta – choruje na zespół PANDAS. Jest to rzadkie schorzenie neurologiczne, które uniemożliwia dziewczynce normalne życie, odbierając jej możliwość chodzenia czy mówienia.

Właśnie dla niej Ewa i Andrzej postanowili pokonać trasę z Jastrzębia-Zdroju do Gdańska, gdzie leczy się nastolatka. Jednak aby pokazać swoje wsparcie, postanowili pojechać nie tylko wytyczonymi szlakami – ich trasa wykreśliła napis Natalka.

Miłośnicy dwóch kółek, którzy za sobą mają wyprawy rowerowe po Laosie czy Meksyku, wystartowali z Zielonego Mostu przy Żelaznym Szlaku Rowerowym 7 czerwca, o godz. 8:00. Razem z nimi grupa znajomych i przyjaciół, którzy chcieli chociaż trochę wesprzeć tę akcję. Pierwszym, najważniejszym przystankiem było Chybie, a konkretnie dom Natalki, z którą udało się spotkać. Potem nadszedł czas na dalszą jazdę.

Pierwszy dzień to 170 km, w dużej mierze komplikowany przez pogodę – jednak mimo deszczu udało się dotrzeć do Częstochowy. Tutaj pożegnali się już z ekipą z Jastrzębia i kolejnego dnia wyruszyli w dalszą trasę eskortowani przez rowerzystów z Częstochowy. Udało się przejechać 160 km – tym razem bez deszczu, ale z silnym wiatrem. Jednak literka „N” została wyjeżdżona.

Poniedziałek upłynął pod hasłem ucieczki przed opadami, mimo to kilka razy nasi rowerzyści musieli się liczyć z szybkim prysznicem. Pogoda bardziej łaskawa stała się dopiero we wtorek, kiedy to po przejechaniu w sumie 554 km, jastrzębianie zameldowali się w Uniejowie. W środę niesprzyjająca aura znowu dała się w znaki – wodę trzeba było aż wylewać z butów. Czwartek w końcu okazał się słoneczny, ale za to wietrzny – ale poradzili sobie również z tym problemem. Dopiero weekend był łaskawy pod względem pogody dlatego też Ewa i Andrzej mogli pochwalić się tym, że do końca trasy zostało jedynie 268 km.

A w poniedziałek, po dokładnie 10 dniach jazdy zameldowali się w Gdańsku. Wykonali plan, który sobie założyli. Miejmy nadzieję, że akacja ta pomoże w zbiórce dla Natalki Mancewicz.


Pozostałe aktualności

Wszystkie aktualności