66 minut i 56 sekund trwało wtorkowe spotkanie w katowickiej Satelicie. W siódmej minucie dogrywki Patrika Nechvatala po efektownej indywidualnej akcji (do której nasza obrona nie powinna dopuścić) zdołał pokonać Grzegorz Pasiut.
Spotkanie nie zaczęło się dobrze dla JKH. Jastrzębianie nie ustrzegli się błędów i dwukrotnie w krótkim czasie zmuszeni byli bronić się w osłabieniu. Katowiczanie nie wykorzystali szansy na objęcie prowadzenia, choć przy jednym ze strzałów głośno zadzwonił słupek bramki Nechvatala.
Pierwszy gol padł dopiero w drugiej odsłonie spotkania. Podczas podwójnej przewagi Zack Phillips trafił w łyżwę Patryka Wajdy, a ten pechowo skierował ją wprost we własną bramkę. Zawodnik Katowic zrehabilitował się jednak w 36. minucie meczu i mieliśmy remis.
W trzeciej tercji obie drużyny miały doskonałe okazje do zdobycia przewagi (jak choćby poprzeczka obita przez Dominika Pasia), ale to podopieczni Roberta Kalabera cieszyli się pierwsi. Kiedy na pięć minut przed końcem spotkania Kamil Wróbel pokonał Juraja Simbocha, a katowiczanie pomimo ambitnej walki i wielu wysiłków nie umieli znaleźć sposobu na golkipera JKH, wydawało się, że losy spotkania są już przesądzone. Niestety, 36 sekund do końca regulaminowego czasu gry, do wyrównania doprowadził Mateusz Michalski. To oznaczało dogrywkę, a w tej lepsi okazali się zawodnicy GKSu Katowice.
Piąty mecz półfinału odbędzie się na Jastorze w piątek, 19 marca, o godz. 17.00.
Stan rywalizacji do czterech zwycięstw: 3:1 dla JKH.