GKS, pokonując Gwardię Koszalin 4:2, obronił pierwsze miejsce w tabeli. Spotkanie, które rozpoczęło się w ulewnym deszczu, odbyło się przy wspaniałym dopingu licznie zgromadzonych kibiców. Piłkarze odwdzięczyli się i fani futbolu oglądali aż 6 goli. Pierwszy z nich był dziełem Daniela Szczepana, który w 27 minucie popisał się doskonałym opanowaniem w sytuacji sam na sam z bramkarzem Adrianem Hartlebem i delikatnym lobem posłał piłkę do bramki. Za sprawą strzału Krystiana Przyborowskiego, wykorzystującego potknięcie naszej defensywy, goście wyrównali stan rywalizacji już dwie minuty później. Choć sytuacji podbramkowych nie brakowało, na ponowne objęcie prowadzenia przez GieKSę musieliśmy czekać do 44 minuty – wtedy Mateusz Olszewski pechowo skierował piłkę do własnej bramki po dośrodkowaniu Dominika Szczęcha. Jeszcze przed przerwą stojący między słupkami bramki jastrzębian Bartosz Szelong miał sporo szczęścia, kiedy piłka obiła poprzeczkę.
Druga połowa również dostarczyła kibicom dramaturgii. Choć podopieczni Jarosława Skrobacza mieli kilka okazji do podwyższenia wyniku, w bramce Gwardii doskonale spisywał się Hartleb. W 77 minucie goście z Koszalina, wykorzystując rzut wolny z bliskiej odległości od bramki, „na raty” pokonali Bartosza Szelonga, a na listę strzelców ponownie wpisał się Przyborowski. Piłkarze GKS-u wzięli się w garść i w końcówce spotkania zaczęli wykorzystywać nadarzające się okazje. W 84 minucie mocnym strzałem głową prowadzenie odzyskał Bartosz Jaroszek, a w doliczonym czasie gry „kropkę nad i” podstawił Wojciech Caniboł.
„Dziękuję wszystkim, którzy byli i są z nami, którzy nam pomagają i pracują na to, co się stało” – na pomeczowej konferencji mówił trener Jarosław Skrobacz – „Cieszymy się, ale teraz przed nami olbrzymie wyzwanie sportowe i organizacyjne”.
Po meczu Kamil Jadach, kapitan drużyny, odebrał z rąk prezydent Anny Hetman okolicznościowy puchar, który niedługo potem do pełna zalał szampanem, i wspólnie z tłumem kibiców rozpoczął świętowanie na murawie stadionu miejskiego.