Dla mieszkańca

Karin Lednická o pamięci, górnictwie i trudnej historii pogranicza polsko-czeskiego

Gościem czwartkowego spotkania w Bibliotece Głównej była czeska pisarka Karin Lednická, autorka głośnej trylogii „Krzywy Kościół”, od kilku lat poruszającej czytelników po obu stronach Olzy.

Autorka Karin Lednická z prowadząca spotkanie autorskie oraz tłumaczką podczas spotkania w bibliotece

Już od pierwszych minut spotkania było jasne, że nie będzie to wieczór „łatwych opowieści”. Lednická konsekwentnie podkreślała, że w swojej twórczości unika narodowych uproszczeń. I właśnie ta perspektywa – skupiona na losie zwykłych ludzi, szczególnie kobiet, a nie wielkiej polityce – najmocniej wybrzmiewała w rozmowie.

Staram się oceniać człowieka nie po narodowości, ale po człowieczeństwie

– mówiła podczas spotkania.

Autorka podkreśla, że świadomie sięga po tematy trudne i bolesne. Historia Karwiny, zniszczonej przez eksploatację górniczą i polityczne decyzje, długo pozostawała na marginesie zainteresowań.

Dlaczego piszę? Bo regionem Karwiny nikt się nie interesuje

– przyznała bez wahania.

W jej ocenie w Czechach temat górnictwa bywa traktowany inaczej niż w Polsce. Zdaniem pisarki pamięć o górnictwie w Czechach ma znacznie skromniejszy wymiar niż po polskiej stronie granicy, a zasypane kopalnie i brak symboli dowodzą, że decydenci wolą unikać górniczej historii miasta jakby nigdy się nie wydarzyła, mówiła Karin Lednická, nie kryjąc żalu.

Porównania z polską stroną Śląska pojawiały się często. Szczególnie emocjonalnie Lednická mówiła o Nikiszowcu.

Gdy jestem na Nikiszowcu, łzy cisną mi się do oczu, jak to jest zrobione. U nas tego nie będzie

– wyznała.

Spotkanie przyciągnęło liczną publiczność. Nie brakowało pytań – zarówno o historię, jak i o język oraz tożsamość regionu. Pojawił się wątek śląskiej mowy, określanej przez jedną z uczestniczek spotkania, pochodzącą z okolic Karwiny, jako „śląski język zmiękczony po naszemu”, a także znaczenie tytułowego „krzywego kościoła”, rozumianego symbolicznie – oznaczającego, że historia regionu została zachwiana i zdeformowana.

Szczególnie poruszające były głosy z sali. Jedna z uczestniczek dziękowała pisarce za rzetelność, podkreślając, że jej rodzina pochodzi z Karwiny. – „Znam te historie z opowieści babki” – mówiła, wskazując, jak mocno książka Lednickiej rezonuje z pamięcią rodzinną mieszkańców pogranicza.

Nie zabrakło również ciekawostek literackich, jak przypomnienie, że „Czarna Julka” Gustawa Morcinka nie doczekała się czeskiego wydania, co często podkreślane jest w analizach literackich twórczości pisarza, również w trylogii „Krzywy Kościół”. To kolejny przykład, jak polityka i narodowe narracje wpływały na obieg kultury w regionie.

Spotkanie pokazało, że literatura może być przestrzenią dialogu – nawet tam, gdzie historia dzieli. Karin Lednická, urodzona w Karwinie, wychowana w Hawierzowie, stworzyła opowieść, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do myślenia.

Czy jesteśmy gotowi spojrzeć na historię pogranicza bez narodowych okularów? Czy potrafimy zmierzyć się z pamięcią miejsc, których już nie ma? Frekwencja w jastrzębskiej bibliotece jasno pokazała, że pytania o pamięć i historię pogranicza były nie tylko zasadne, lecz także od dawna wyczekiwane przez odbiorców.


Pozostałe aktualności

Wszystkie aktualności